Pokusa nieśmiertelności

Wszystkie rzeczy w naturze mają swój koniec; najpiękniejsze i najdoskonalsze z nich są najbardziej znikome, nad czym zgodnie boleją filozofowie i poeci. Dlaczegóżby z człowiekiem miało być inaczej? Ale dlaczegóżby też nie mogło być inaczej?

Uczucia i myśli nie tylko różnią się od tego, co zwiemy martwą materią, lecz są jej biegunowo przeciwne. Wnioski co do ducha, oparte na analogii z materią, bardzo małą lub żadnej nie mają wartości. Wszelka materia, odłączona od wrażeń istot czujących, ma jedynie hipotetyczne i niesubstancjalne istnienie; jest ona tylko przypuszczeniem dla objaśnienia naszych uczuć. Duch, ze stanowiska filozoficznego, jest jedyną rzeczywistością, którą udowodnić możemy, i między nim a innymi rzeczywistościami, żadnej analogii odnaleźć nie podobna.

John Stuart Mill – Studia nad religią

Jedno

MelissusArgument ten stanowi najważniejszy dowód tego, że tylko Jedno istnieje. Jeśliby istniały ziemia i woda, i powietrze, i ogień, i żelazo, i złoto, i z jednej strony to, co żywe, a z drugiej to, co martwe, i to, co czarne, i to, co białe – to trzeba, aby każda z tych rzeczy była taka, jaka ukazała się nam po raz pierwszy, i żeby się nie przemieniła ani nie stawała inna, lecz żeby każda była zawsze taka, jaka jest. Otóż my przecież mówimy, że widzimy i słyszymy w sposób prawidłowy.

Z drugiej strony wydaje się nam, że ciepłe staje się zimne i że zimne staje się ciepłe, że twarde staje się miękkie, a miękkie staje się twarde, że to, co żywe, umiera, i że żywe powstaje z tego, co nie jest żywe, i że wszystkie rzeczy się przekształcają, i że to, co było, nie jest takie samo jak to, co jest teraz.

Wynika z tego, że my ani nie widzimy, ani nie poznajemy rzeczy, które są. Okazuje się, że wszystkie one się zmieniają i stają inne, niż je za każdym razem widzieliśmy. Jest zatem oczywiste, że nie widzieliśmy w sposób poprawny, i że rozliczne rzeczy niesłusznie jawią się jako liczne. Jeśliby bowiem były naprawdę, to by się nie zmieniały, lecz każda musiałaby być taka, jaką wydawała się być. Jeśliby istniało wiele rzeczy, to musiałyby one być takie, jakie jest Jedno.

Melissos

Miara zniekształcenia

W ciągu całej historii religii jej przywódcy zapewniali nas, że jeżeli będziemy dopełniać pewnych obrzędów, powtarzać pewne modlitwy lub mantry, stosować pewne rytuały, tłumić pragnienia, kontrolować myśli, wyciszać namiętności, ograniczać swe apetyty i powstrzymywać się od zaspokajania seksualnych pragnień, to dzięki takiemu umartwieniu umysłu i ciała znajdziemy coś poza samym życiem.

Ale umysł udręczony, umysł złamany, umysł, który pragnie uciec od wszelkiego zgiełku, który wyrzekł się zewnętrznego świata i z powodu dyscypliny i konformizmu stał się tępy – jeżeli taki umysł, choćby najdłużej szukał, cokolwiek znajdzie, to znajdzie to tylko na miarę własnego zniekształcenia.

Na pytanie o to, czy istnieje Bóg, prawda, rzeczywistość – jakkolwiek zechcecie nazwać problem, który was dręczy – nie udzielą wam odpowiedzi ani księgi, ani kapłani, ani filozofowie czy zbawiciele. Oprócz was samych nikt i nic nie odpowie wam na to pytanie, dlatego też musicie poznać siebie. Niedojrzałość polega jedynie na zupełnej nieznajomości siebie.

Jiddu Krishnamurti – Wolność od znanego

Wszystko jest uczuciem

LichtenbergGdy w różnych okresach życia rozmyśla się o solipsyzmie (który wszystkie ciała materialne uważa za nic więcej, tylko za nasze idee), dzieje się to zwykle w sposób następujący:

  1. Naprzód, jako chłopcy, śmiejemy się z niedorzeczności tego idealizmu.
  2. Później nieco teoria ta wydaje się nam dowcipną i przypuszczalną; dysputujemy też o niej chętnie z osobami, które bądź pod względem wieku, bądź co do wykształcenia znajdują się jeszcze w pierwszym okresie.
  3. W latach dojrzalszych uważamy ją za bardzo trafną, drażnimy nią siebie i innych, ale wydaje się nam ona niegodną zbijania i przeciwną naturze. Człowiek uważa, iż nie warto nad nią rozmyślać, ponieważ zdaje mu się, że się już dosyć nad tym zastanawiał.
  4. Na koniec wszakże, po głębszej rozwadze, ten idealizm staje się dla niego prawdą zgoła niepokonaną.

Gdyż proszę tylko pomyśleć, że jeśli nawet istnieją jakie przedmioty poza naszym umysłem, to my o ich obiektywnej rzeczywistości nic zgoła nie wiemy. Wszystko bowiem otrzymujemy tylko przez nasze wrażenia i wyobrażenia. Przekonanie, że te wrażenia i wyobrażenia wywołane są w naszym umyśle przez zewnętrzne przedmioty, jest przecież niczym więcej tylko znowu naszym wyobrażeniem. Na pokonanie idealizmu nie ma sposobu, zawsze bowiem bylibyśmy tylko idealistami, gdyby nawet istniały dokoła nas przedmioty materialne, ponieważ o istocie tych przedmiotów nic absolutnie wiedzieć nie możemy.

Wszystko jest uczuciem; poznanie rzeczy zewnętrznych byłoby sprzecznością: człowiek nie może wyjść poza siebie. Sądząc, że spostrzegamy przedmioty materialne zewnętrzne, jesteśmy w grubym błędzie, gdyż spostrzegamy tylko siebie, tj. nasze wyobrażenia. Niczego w świecie nie możemy poznać oprócz nas samych i oprócz tych przemian, które w nas zachodzą. Również nie możemy czuć dla kogo innego lub za kogo, jak się to mówi niekiedy: czujemy tylko za siebie. Zdanie to wydaje się dziwnym, lecz po bliższej rozwadze, przestaje być takim.

Nikt nie kocha ojca, matki, żony i dzieci, ale kocha jedynie miłe uczucia, które sprawiają mu te osoby; uczucia te pochlebiają albo naszej dumie, albo naszej miłości własnej; kochamy się, tj. siebie w kimś, ale nie kogoś. Inaczej być nie może, kto przeczy temu twierdzeniu, ten go nie rozumie.

Georg Christoph Lichtenberg – Vermischte Schriften

Subiektywna pewność

Są pewne rzeczy potrzebne w naszych czasach i pewne rzeczy, których należy unikać. Potrzebne jest współczucie oraz pragnienie, aby ludzkość była szczęśliwa; potrzebny jest głód wiedzy i determinacja, aby unikać przyjemnych mitów; przede wszystkim potrzebna jest odważna nadzieja i zachęta do kreatywności. To, czego należy unikać, a co doprowadziło do krawędzi katastrofy, to okrucieństwo, zazdrość, chciwość, konkurencyjność, poszukiwanie irracjonalnej, subiektywnej pewności oraz to, co freudyści nazywają życzeniem śmierci.

Istotą sprawy (jeśli chcemy stabilnego świata) jest bardzo prosta i staromodna rzecz, tak prosta, że ​​prawie wstydzę się wspomnieć o niej z obawy przed szyderczym uśmiechem, z jakim mądrzy cynicy przywitają moje słowa. To, co mam na myśli – proszę mi wybaczyć, że to wspominam – to miłość, miłość chrześcijańska albo współczucie. Jeśli to odczuwasz, masz powód do istnienia, przewodnik w akcji, powód do odwagi, niezbędną konieczność uczciwości intelektualnej. Jeśli to czujesz, to masz wszystko, czego ktokolwiek powinien potrzebować w imię religii. Chociaż nie znajdziesz szczęścia, nigdy nie doznasz rozpaczy tych, których życie jest bezcelowe i pozbawione sensu, bo zawsze możesz coś zrobić, aby zmniejszyć bezmiar ludzkiej nędzy.

Bertrand Russell – Wpływ nauki na społeczeństwo