Wielki Inkwizytor

Rozstrzygnij sam, kto miał słuszność: Ty czy tamten, który Cię pytał? Przypomnij sobie pierwsze pytanie; chociaż nie dosłownie, ale sens jego głosi: «Chcesz iść między ludzi i idziesz z pustymi rękami, z jakąś obietnicą wolności, której oni w swojej prostocie i przyrodzonej skłonności do nieładu nie mogą pojąć, której boją się i lękają albowiem nie ma i nie było nic bardziej nieznośnego dla człowieka i dla ludzkiej społeczności niż wolność! Czy widzisz te głazy w nagiej, rozpalonej pustyni? Przemień je w chleby, a pójdzie za Tobą cała ludzkość, jak trzoda, wdzięczna Ci i posłuszna, chociaż wiecznie drżąca, że możesz odjąć rękę Swoją i przepadną im chleby Twoje.»

Ale nie chciałeś pozbawić człowieka wolności, cóż to bowiem za wolność, pomyślałeś, jeśli posłuszeństwo kupione jest chlebem? Odparłeś, że nie samym chlebem żyje człowiek, ale czy wiesz, że w imię tego chleba powstanie przeciw Tobie duch ziemi i będzie z Tobą walczył, i pokona Cię. Czy wiesz, że wieki miną i ludzkość oznajmi przez usta swojej mądrości i nauki, że nie ma zbrodni, a więc i nie ma grzechów, że są tylko głodni? Skończy się na tym, że przyniosą nam swoją wolność do naszych nóg i powiedzą: «Weźcie nas raczej w niewolę, ale dajcie nam jeść.»

Zrozumieją wreszcie sami, że wolność i chleb ziemski pod dostatkiem dla każdego — nie dadzą się pogodzić, albowiem nigdy, nigdy nie potrafią rozdzielić go między siebie! Przekonają się również, że nie mogą być nigdy wolni, ponieważ są słabi, występni, nędzni i zbuntowani. Przyrzekłeś im chleb niebieski, lecz znowu powtarzam: czy może się on równać w oczach słabego, wiecznie występnego i wiecznie niewdzięcznego rodzaju ludzkiego z chlebem ziemskim?

Co zawiniła słaba dusza, że nie była w stanie przyjąć tak straszliwych darów? Czy przyszedłeś tylko do wybranych i gwoli nich? Ale jeżeli tak jest, to jest w tym tajemnica, której nie zrozumiemy. A jeżeli to tajemnica, wówczas i my mamy prawo głosić tajemnicę i pouczać ich, że nie wolny wybór serc ich jest istotny i nie miłość, lecz tajemnica, której powinni podporządkować się ślepo, nawet na przekór sumieniu. I tośmy zrobili. Poprawiliśmy Twoje bohaterstwo i oparli je na cudzie, tajemnicy i autorytecie. I ludzie ucieszyli się, że poprowadzono ich znowu jak trzodę i że z ich serc zdjęto wreszcie tak straszliwy dar, który im tyle męki przysporzył.

Najbardziej to męczący i nieustanny frasunek człowieka: mając wolność szukać czym prędzej tego, przed kim można się pokłonić. Lecz pokłonić się chce człowiek przed tym, co już jest niewątpliwe, tak niewątpliwe, aby wszyscy ludzie od razu zgodzili się na wspólny pokłon.

Fiodor Dostojewski – Bracia Karamazow

Atak na solipsyzm

Solipsyzm tedy, solegoizm czy monegoizm albo samojaźń – tak się ma nazywać najwyższa mądrość człowiecza, taki jest plon ostateczny rozmyślań i badań, który głodem prawdy trawiona ludzkość otrzymała od racjonalizmu i niezależnej filozofii nowoczesnej, wyposażonej i wspartej tylu zdobyczami nauki!

Kto wie jakie usposobienie przeważa w świecie filozofów i uczonych, kto zna zarozumiałość i dumę tego cechu, ten się łatwo domyśli, iż w takiej formie, w takiej nagocie, bankructwo swoje nie wszyscy sceptycy obwieszczają światu. Są oni przecież najczęściej członkami akademii, profesorami uniwersytetów, redaktorami czasopism, autorami dzieł i traktatów. Obwijają tedy, jak mogą, w bawełnę nicość swej wiedzy i niemoc rozumowania, zamydlają oczy potokiem frazesów, hipotez, przenośni i sofizmatów.

Nie brak wszakże i szczerych, którzy okazują ranę swego umysłu w całej szerokości i głosząc teorię, że świat jest niczym więcej, tylko naszym wyobrażeniem, przyznają się do ostatecznej nędzy filozoficznej, do absolutnego iluzjonizmu, który jest niczym innym, tylko – solipsyzmem.

ks. Władysław M. Dębicki – Wielkie bankructwo umysłowe

Niepoznawalność Boga

Usunąć wszelkie określenia i właściwości to tyle, co znieść samą istotę. Istota pozbawiona określeń jest istotą bezprzedmiotową, istota bezprzedmiotowa – niczym. Dla człowieka naprawdę religijnego Bóg nie jest istotą pozbawioną określeń, gdyż jest on dla niego istotą niewątpliwie istniejącą, rzeczywistą. Brak określeń i identyczna z tym niepoznawalność Boga jest wytworem nowych czasów, wytworem nowoczesnej niewiary.

Niepoznawalność i nieokreśloność Boga można ogłosić i ustanowić jako dogmat tylko tam, gdzie sprawa ta nie budzi już zainteresowania jako przedmiot poznania, gdzie człowiek zajęty jest tylko rzeczywistością, gdzie tylko to, co rzeczywiste, posiada dlań znaczenie przedmiotu istotnego, absolutnego, boskiego. Człowiek przez twierdzenie o niepoznawalności Boga usprawiedliwia przed resztką swego sumienia religijnego swe zapomnienie o Bogu, swe oddanie się światu. Neguje Boga praktycznie, czynem – wszystkie jego zmysły i myśli są przepełnione doczesnością – ale nie neguje go teoretycznie: nie występuje przeciw egzystencji Boga, pozwala mu istnieć. Egzystencja ta jednak wcale go nie dotyka i nie przeszkadza.

Negacja określonych, pozytywnych orzeczników istoty boskiej jest równoznaczna z zaprzeczeniem samej religii – jest właściwie tylko subtelnym, ukrytym ateizmem. Rzekomo religijna obawa, by przypisując Bogu określone właściwości nie uczynić zeń istoty skończonej, jest tylko areligijnym życzeniem, by przestać się Bogiem zajmować, by usunąć go ze swych myśli.

Twierdzenie więc, że istnieje wprawdzie inne, niebiańskie życie, ale czym i jakie ono jest pozostanie na tym świecie niezbadane, jest wynalazkiem sceptycyzmu religijnego, który absolutnie nie rozumie religii, ponieważ zupełnie oddalił się od jej istoty.

Ludwig Feuerbach – Istota religii w ogólności. Niebo chrześcijańskie

Bracia

Mędrcy, co swe serca mądrością zbadali, wiedzą, że to co jest, bratem jest tego, co nie jest. Lecz w końcu któż wie i kto powiedzieć może, skąd wszystko to przyszło i jak nastąpiło stworzenie? Bogowie sami późniejsi są niż stworzenie, więc któż naprawdę wie, skąd się ono wzięło? Skąd wszelkie stworzenie swój początek bierze? On, czy był tym, który je ukształtował, czy nie, on, który to wszystko ogląda z najwyższego nieba, on wie — a może też nie wie i on?

Rygweda, Hymn 129

Sukces solipsyzmu

Myśliciele owładnięci wizją monistycznego porządku, którzy próbują zredukować wszelkiego rodzaju zachowania ludzkie, wszelkie myśli i wszelkie reakcje do jednego typu motywacji, niezmiennie odnoszą sukces.

Możemy, na przykład, postanowić, że ludzkie samoutwierdzanie się w swej wartości („wola mocy”, dążenie do doskonałości itp.) jest tym podstawowym popędem, który dominuje we wszelkich wzorcach zachowania, z seksualnymi włącznie; możemy też przeprowadzić redukcję w innym zgoła kierunku… Nie ma takich wyobrażalnych faktów (nie mówiąc już o rzeczywiście znanych), które mogłyby sprawić, że zawzięty monista kiedykolwiek nie miałby racji, niezależnie od tego, jak określa ową fundamentalną zasadę wyjaśniania.

Monistyczne redukcje są zawsze udane i przekonujące: heglowska, freudowska, marksistowska, adlerowska — każda z nich jest odporna na zarzuty, dopóki konsekwentnie zamyka się w swym dogmacie i nie próbuje czynić żadnych koncesji na rzecz zdrowego rozsądku; jej mechanizm wyjaśniający może funkcjonować bez końca. Odnosi się to także do zmiennych losów mitów, symboli, rytuałów i wierzeń religijnych.

Leszek Kołakowski

Przedmioty sprzeczne

W marzeniach sennych wszyscy przeżywamy przedmioty sprzeczne. Jesteśmy nieraz we śnie w jakimś pokoju, a właściwie nie w pokoju, tylko na ulicy, mówimy do człowieka, który się okazuje rośliną lub gmachem, nie przestając być człowiekiem. W dalszym ciągu prócz nonsensów logicznych przeżywamy bez zdziwienia nonsensy przyrodnicze, fantastycznie posklejane postacie i zdarzenia, robimy cuda i doznajemy ich z niezwykłą łatwością, a przede wszystkim bez śladu zdziwienia, powątpiewania, niepokoju, bez potrzeby kontroli ze strony innych zmysłów i drugich istot myślących.

W domu bierzemy do ręki Owidiusza i przeżywamy wraz z nim zbitki z drzew i ludzi, przemiany osób w kamienie i zwierzęta, wstępowanie bóstw w ciała ludzkie i zwierzęce i wtedy nie rażą nas wcale — owszem: bawią i zajmują syreny, chimery, smoki, anioły, diabły, metamorfozy, inkarnacje i wniebowstąpienia.

W wierzeniach religijnych mamy również niewyczerpaną kopalnię zbitek o cechach wyłączających się tak jaskrawo: mamy męki niewinne w imię sprawiedliwości, a nawet miłości, mamy odpowiedzialność bez winy, a obok niemożliwości logicznych i paradoksów moralnych nieskończony szereg niemożliwości przyrodniczych w formie cudów i legend. Cały ten świat, tak żywy w okresie dzieciństwa i naturalny w umyśle ludzi pierwotnych, zgodny z całością dziecięcego, bajkowego poglądu na rzeczy — utrzymuje się w bardzo wielu umysłach dojrzałych.

Władysław Witwicki – Z filozofii nauki

Guru

Umysły nasze są od dzieciństwa tak uwarunkowane, aby myśleć w pewien określony sposób; jesteśmy uczeni, wychowywani według ustalonego wzorca myślenia. Mamy pewne wartości, określone opinie oraz niepodważalne przekonania, na podstawie których żyjemy, albo przynajmniej próbujemy żyć. I myślę, że tu leży całe nieszczęście.

Ponieważ życie jest ciągłym ruchem, jest czymś żywym, pełnym niezwykłych zmian, nigdy nie jest takie samo. I nasze problemy nigdy nie są takie same, ulegają ciągłym zmianom. Jednak podchodzimy do życia z umysłem, który jest sztywny, określony; mamy wyrobione zdanie i ustalone poglądy. Tym sposobem dla większości z nas życie staje się serią skomplikowanych i najwyraźniej nierozwiązywalnych problemów, a my niezmienne zwracamy się do kogoś innego, aby nas pokierował, aby pomógł nam, aby wskazał nam właściwą drogę.

Tutaj pragnę podkreślić, że ja nie zrobię niczego w tym rodzaju. Co możemy zrobić, jeśli są chętni, to wspólne obmyślanie problemu. Mimo wszystko, to twoje życie, i aby je zrozumieć, to z pewnością, musisz zrozumieć samego siebie. Rozumienie siebie nie wymaga przyzwolenia drugiej osoby.

Krishnamurti – Pierwszy wykład w Hamburgu, 1956

Egoizm

Każda książka jest zawsze tylko książką; wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem — usiłują opisać.

Jest więzienie. W celi jest więzień, na wieży strażniczej jest strażnik. Ci dwaj są jedną osobą. Więzień jest jednocześnie swoim własnym strażnikiem, strażnik jest jednocześnie swoim własnym więźniem. Ale ci dwaj, więzień i strażnik, nie widzą, że każdy z nich jest jednocześnie jednym i drugim. Kiedy nawet od czasu do czasu zdarza się więźniowi uciec z celi i z gmachu więzienia, to ucieka on ze swoim niewidzialnym strażnikiem na karku i w konsekwencji to, co wydawało mu się być wolnością, okazuje się być jedynie inną formą więzienia. Tak samo strażnik wracający po służbie do domu w miasteczku zabiera pod czapką niewidzialnego więźnia i nocą budzi się spocony i przestraszony, bo śni mu się to, co może śnić się strażnikowi, to mianowicie, że więzień czmychnął z więzienia. Ty jesteś tym więźniem i tym strażnikiem, celą i wieżą strażniczą, całym gmachem więzienia i całą tak zwaną wolnością.

Największa tajemnica to ta, że nie ma żadnej tajemnicy. W rzeczywistości wszystko jest jawne, wszystko jest jasne, wszystko jest czyste, wszystko jest absolutnie przepięknie przejrzyste. Noc jest po to, żeby umrzeć. Dzień jest po to, żeby żyć. Jeden dzień to jest całe życie.

Przed wszystkimi podróżami: w Bieszczady, na Jukatan, do Patagonii, dookoła świata, na biegun północny, południowy, na Księżyc, na Marsa, na Wenus, dokądkolwiek, przed wszystkimi tymi podróżami – jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie.

Edward Stachura – Fabula Rasa (rzecz o egoizmie)