Nieprzyzwoitość filozofii

Zwyczajną nieprzyzwoitością jest występowanie z teorią, która, jakkolwiek prawdziwa, zachęca do niebezpiecznych i szkodliwych praktyk. Po cóż przetrząsać owe zakamarki natury, z których wydobywają się jeno wyziewy zatruwające nasze dusze? Prawdy szkodliwe dla społeczeństwa, jeśli takowe się pojawią, zawsze ustąpią pola krzepiącym i użytecznym kłamstwom.

David Hume – Essays

Problem znaczenia

Trudności związane z „dowodem prawdziwości” chrześcijaństwa nigdy nie spędzały mi snu z powiek; większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować na wiarę. Istotnej intelektualnej trudności, przed którą stoi człowiek wierzący czy rzekomo wierzący, nie nastręcza problem dowodu lecz problem znaczenia. Wypowiedzi swoiście religijne wydają mi się pozbawione znaczenia.

A. N. Prior

Raj

Chrześcijaństwo mówi, między innymi, iż wszystkie dobre nauki nie zdadzą się na nic. Trzeba zmienić życie. Chrześcijaństwo, jak sądzę, nie jest doktryną, teorią tego, co wydarzyło się i co się wydarzy z duszą człowieka, lecz jest opisem tego, co naprawdę zdarza się w ludzkim zyciu.

L. Wittgenstein

Przedmowa tłumacza. Grzech epistemiczny
Benjamin R. Tilghman – Wprowadzenie w filozofię religii

Jak zdobyć przyjaciół?

Podstawowe techniki kontaktów z ludźmi:

  1. Nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj.
  2. Szczerze i uczciwie wyrażaj uznanie.
  3. Wzbudź w innych szczere chęci.

Sześć sposobów, które sprawią, że ludzie będą Cię lubić:

  1. Okazuj ludziom szczere zainteresowanie.
  2. Uśmiechaj się.
  3. Pamiętaj, że nazwisko to dla człowieka najsłodsze i najważniejsze spośród wszystkich słów świata.
  4. Bądź dobrym słuchaczem. Zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym.
  5. Mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę.
  6. Spraw, aby Twój rozmówca poczuł się ważny i zrób to szczerze.

Jak przekonać innych do Twojego sposobu myślenia:

  1. Kłótni nie można wygrać. Jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to jej unikać.
  2. Okaż szacunek dla poglądów rozmówcy. Nigdy mu nie mów: „Nie masz racji.”
  3. Jeśli nie masz racji, przyznaj to szybko i bardzo wyraźnie.
  4. Zacznij od okazania przyjaźni.
  5. Jak najprędzej wydobądź z rozmówcy liczne „tak”.
  6. Pozwól rozmówcy wygadać się.
  7. Daj rozmówcy myśleć, że Twoja idea wyszła od niego.
  8. Szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia Twojego rozmówcy.
  9. Okaż zrozumienie i współczuj mu myślami i pragnieniami.
  10. Odwołaj się do jego szlachetności.
  11. Udramatyzuj swoje pomysły.
  12. Rzuć człowiekowi wyzwanie.

Jak zmieniać ludzi nie zrażając ich i nie zniechęcając:

  1. Zacznij od szczerej pochwały i uznania.
  2. Zwracaj uwagę na błędy innych pośrednio.
  3. Zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów.
  4. Zadawaj pytania zamiast wydawać rozkazy.
  5. Pozwól ludziom zachować twarz.
  6. Pochwal najmniejsze nawet osiągnięcia. Nie skąp pochwał.
  7. Wystaw ludziom dobrą opinię, której będą musieli sprostać.
  8. Zachęcaj innych do poprawy. Spraw, aby uwierzyli, że mogą się zmienić.
  9. Spraw, aby rozmówca z przyjemnością zrobił to, czego od niego oczekujesz.

Dale Carnegie – Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

Niepodzielone

Jesteśmy chronicznie wyobcowani od samych siebie, od innych ludzi i od świata, ponieważ kawałkujemy nasze doświadczenie na wiele części, oddzielonych od siebie granicami. Sztucznie segregujemy naszą świadomość na takie przegródki, jak podmiot i przedmiot, życie i śmierć, ciało i umysł, świat wewnętrzny i zewnętrzny, wola i instynkt. Podział ten powoduje, że doświadczenie walczy przeciwko doświadczeniu, życie przeciwko życiu. Choć ten stan rzeczy bywa rozmaicie określany, na skutek tej przemocy jesteśmy po prostu nieszczęśliwi. Życie staje się cierpieniem, nieustannym bojowaniem. Jednakże wszelkie nasze zmagania — nasze konflikty, lęki, cierpienia i rozpacz — są spowodowane granicami, które nieopatrznie narzucamy naszemu doświadczeniu.

Ken Wilber – Niepodzielone

Demitologizowanie

Buduje się teorię końca filozofii, ponieważ zatraca się poczucie sensu filozofii. Problem filozoficzny powstał i rozwijał się jako próba ujęcia i wyjaśnienia całości, czyli ogółu rzeczy, albo przynajmniej jako postawienie problematyki całości. Filozofia pozostaje sobą, jak długo próbuje zarysować ów sens całości. Nauki szczegółowe natomiast pojawiły się jako racjonalne rozważanie ograniczone do części lub wycinków rzeczywistości oraz wypracowały metody i techniki badawcze, które – ukształtowane stosownie do struktur owych części – mają wartość jedynie w odniesieniu do tych części, a w żaden sposób nie mogą być przydatne dla całości.

Po co jednak filozofować dzisiaj w świecie, w którym nauka, technika i polityka – tak się przynajmniej wydaje – całkowicie podzieliły między siebie władzę, w świecie, w którym naukowcy, technicy i politycy, stawszy się nowymi magami, poruszają wszystkimi dźwigniami? Naszym zdaniem uprawianie filozofii ma ten sam cel, jaki filozofia miała od chwili powstania: demitologizowanie. Mity antyczne były mitami poezji, fantazji, wyobraźni; nowe mity, to mity nauki, techniki i ideologii, to znaczy mity potęgi.

Chodzi niewątpliwie o demitologizację o wiele trudniejszą niż demitologizacja antyczna. Nowe mity współczesne zostały zbudowane, przynajmniej w pewnej mierze, przez tenże sam rozum: nauka bowiem i technika mogą wręcz uchodzić za triumf rozumu. Chodzi jednak o rozum, który zatraciwszy wyczucie dla całości lub też umieszczając «części» na miejscu «całości» ryzykuje, że zatraci także wyczucie dla samego siebie.

Giovanni Reale – Historia filozofii starożytniej

Metafizyka i religia

Jeśli człowiek kiedyś wyłonił się z całej natury – należy to do jego istoty, jest aktem samego stawania się człowiekiem – i uczynił ją swoim „przedmiotem”, to musi jakby z drżeniem odwrócić się i zapytać: „Gdzież więc stoję ja sam? Jakie jest zatem moje miejsce?” Właściwie nie może on już powiedzieć: „Jestem częścią świata, jestem przezeń otoczony”, albowiem aktowy byt ducha i osoby człowieka przewyższa formy bytu tego „świata” w czasie i przestrzeni.

Tak więc, odwracając się, spogląda on poniekąd w nicość, w tym spojrzeniu odkrywa jakby możliwość „absolutnej nicośći” i to skłania go do dalszego pytania: „Dlaczego jest w ogóle jakiś świat, dlaczego i jakim sposobem «ja» w ogóle jestem?” Odkrywszy przypadkowość świata, człowiek mógł się jeszcze zachować w dwojaki sposób:

  1. Mógł się tym zadziwić i swego poznającego ducha uaktywnić, by uchwycić absolut oraz włączyć się weń – to jest początek każdej metafizyki; w historii pojawiła się ona dopiero bardzo późno i tylko u niewielu ludów.
  2. Ale mógł też, powodowany nieprzewyciężalnym dążeniem do ocalenia – nie tylko swego indywidualnego bytu, lecz przede wszystkim całej swojej grupy – na podłożu i z pomocą ogromnej nadwyżki fantazji, która w przeciwieństwie do zwierzęcia istnieje w człowieku od samego początku, zaludnić ową sferę bytu dowolnymi postaciami, aby poprzez kult i obrządek schronić się pod osłoną ich potęgi, aby uzyskać „za sobą” nieco opieki i pomocy, gdyż w podstawowym akcie wyobcowania się z natury i uprzedmiotowienia jej – przy jednoczesnym rozwoju swego własnego bytu i świadomości siebie – zdawał się zapadać w czystą nicość. Przezwyciężenie tego nihilizmu w formie takiego ratunku, takiego wsparcia, nazywamy religią. W naszych filozoficznych rozważaniach nad stosunkiem człowieka do najwyższej zasady musimy odrzucić wszystkie podobne idee.

Dla nas podstawowy stosunek człowieka do zasady świata polega na tym, że w człowieku – który jako taki, zarówno jako istota duchowa, jak i istota żywa, jest tylko częściowym centrum ducha i pędu „tego, co istneje przez się” – powiadam: w samym człowieku owa zasada bezpośrednio uchwytuje się i urzeczywistnia.

Dawna myśl Spinozy i Hegla i wielu innych jest taka: Prabyt uprzytamnia siebie samego w człowieku w tym samym akcie, w którym człowiek widzi siebie zakorzenionego w nim. Miejscem owego samourzeczywistnienia, powiadamy: jakby owego samoubóstwienia, którego poszukuje byt istniejący przez się i ze względu na którego stawanie się pogodził się ze światem jako pewną „historią” – jest właśnie człowiek, ludzka jaźń i ludzkie serce. Są one jedynym miejscem stawania się Boga, które jest nam dostępne.

Można by mi na to powiedzieć, i rzeczywiście mi powiedziano, że człowiek nie może znieść Boga niegotowego, stającego się Boga. Moją odpowiedzią na to jest, że metafizyka nie stanowi jakiegoś zakładu ubezpieczeniowego dla słabych, wymagających wsparcia ludzi. Byt absolutny nie istnieje dla wsparcia człowieka, dla zwykłego uzupełnienia jego słabości i potrzeb.

Max Scheler – Stanowisko człowieka w kosmosie

Jedno

MelissusArgument ten stanowi najważniejszy dowód tego, że tylko Jedno istnieje. Jeśliby istniały ziemia i woda, i powietrze, i ogień, i żelazo, i złoto, i z jednej strony to, co żywe, a z drugiej to, co martwe, i to, co czarne, i to, co białe – to trzeba, aby każda z tych rzeczy była taka, jaka ukazała się nam po raz pierwszy, i żeby się nie przemieniła ani nie stawała inna, lecz żeby każda była zawsze taka, jaka jest. Otóż my przecież mówimy, że widzimy i słyszymy w sposób prawidłowy.

Z drugiej strony wydaje się nam, że ciepłe staje się zimne i że zimne staje się ciepłe, że twarde staje się miękkie, a miękkie staje się twarde, że to, co żywe, umiera, i że żywe powstaje z tego, co nie jest żywe, i że wszystkie rzeczy się przekształcają, i że to, co było, nie jest takie samo jak to, co jest teraz.

Wynika z tego, że my ani nie widzimy, ani nie poznajemy rzeczy, które są. Okazuje się, że wszystkie one się zmieniają i stają inne, niż je za każdym razem widzieliśmy. Jest zatem oczywiste, że nie widzieliśmy w sposób poprawny, i że rozliczne rzeczy niesłusznie jawią się jako liczne. Jeśliby bowiem były naprawdę, to by się nie zmieniały, lecz każda musiałaby być taka, jaką wydawała się być. Jeśliby istniało wiele rzeczy, to musiałyby one być takie, jakie jest Jedno.

Melissos

Mechanizm

Człowiek, ciągle rozpatrywany pod czysto ziemskimi względami, zdaje się osiągać szczyty moralnej oraz fizycznej perfekcji. Jego zdolności łączą się zachwycająco, aby wieść go do tego celu. Jego zmysły, bardziej doskonałe niż u niższych gatunków, jego pamięć tak wierna, iż przedstawia mu różne przedmioty, nie dopuszczając, by się pomieszały, jego zdolność sądzenia, pozwalająca je klasyfikować oraz porównywać, jego umysł, każdego dnia odkrywający między nimi nowe związki, wszystko to współdziała, prowadząc go ku kolejnym odkryciom oraz umacniając panowanie.

Tymczasem, pośród swych zdobyczy oraz zwycięstw, ani ujarzmiony świat, ani ustanowione organizacje społeczne, ani ogłoszone prawa, ani zaspokojone potrzeby, ani pomnożone przyjemności nie wystarczają jego duszy. Ciągle rośnie w nim jakieś pragnienie i domaga się czegoś innego. Zbadał, spenetrował, ujarzmił oraz przyozdobił swe ziemskie schronienie, ale jego spojrzenie szuka innej sfery. Stał się panem widzialnej i ograniczonej natury, a pragnie natury niewidzialnej i bez granic. Zatroszczył się o sprawy, które im bardziej są złożone oraz sztuczne, tym wyższego wydają się gatunku. Wszystko poznał, wszystko przeliczył, a czuje się zniechęcony tym, że zajmuje się jedynie interesami i kalkulacjami.

Krzyczy w nim jakiś wewnętrzny głos i mówi mu, że wszystkie te rzeczy to tylko mechanizm, mniej lub bardziej genialny, mniej lub bardziej doskonały, ale nie mogący być kresem lub ograniczeniem jego egzystencji, oraz że to, co wziął za cel, było jedynie szeregiem środków.

Benjamin Constant – O religii

Wąż

Ludzie zajmują na Ziemi bardzo mało miejsca. Gdyby siedem miliardów mieszkańców Ziemi stanęło razem – jeden przy drugim, jak na wiecu – to zmieściliby się z łatwością na publicznym placu o dwudziestu milach długości i dwudziestu milach szerokości. Można by więc całą ludzkość stłoczyć na maleńkiej wysepce Oceanu Spokojnego.

Oczywiście dorośli wam nie uwierzą. Oni wyobrażają sobie, że zajmują dużo miejsca. Wydaje się im, że są tak wielcy jak baobaby. Więc poradźcie im, aby zrobili obliczenia. Kochają się w cyfrach: to im się spodoba. Lecz my nie traćmy czasu na ćwiczenia, które zadaje się za karę.

Po przybyciu na Ziemię Mały Książę był bardzo zdziwiony, nie widząc żywej duszy. Przestraszył się, myśląc, że zabłądził, gdy wtem żółtawy pierścień poruszył się na piasku.
– Dobry wieczór – rzekł Mały Książę na wszelki wypadek.
– Dobry wieczór – powiedział wąż.
– Na jaką planetę spadłem? – spytał Mały Książę.
– Na Ziemię, do Afryki.
– Ach… więc Ziemia nie jest zaludniona?
– Jesteśmy na pustyni. Na pustyni nikogo nie ma. Ziemia jest wielka – odrzekł wąż.
Mały Książę usiadł na kamieniu i wzniósł oczy ku niebu.
– Zadaję sobie pytanie – powiedział – czy gwiazdy świecą po to, aby każdy mógł znaleźć swoją?… Popatrz na moją planetę. Jest dokładnie nad nami. Ale jak bardzo daleko! Gdzie są ludzie? Czuję się trochę osamotniony w pustyni…
– Wśród ludzi jest się także samotnym – rzekł wąż.

Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

serpent

Relacja podmiotu i przedmiotu myśli jako antynomia klas samozwrotnych

Uroboros
Inaczej mówiąc, to próba poddania immanentnej krytyce stanowiska, z którego pytanie z Sein und Zeit zostało postawione. Próba ta powinna wyjaśnić, w jakiej mierze krytyczne pytanie o to, co jest rzeczą myślenia, samo stanowi konieczny i nieodłączny element myśli.

Martin Heidegger – Koniec filozofii i zadanie myślenia