Najbardziej znana parabola mistrza taoizmu Zhuāngzǐ brzmi:
|
|
Najbardziej znana parabola mistrza taoizmu Zhuāngzǐ brzmi:
|
|
arówno w dziejach Wschodu, jak i Zachodu można dostrzec, że człowiek w ciągu stuleci przebył pewną drogę, która prowadziła go stopniowo do spotkania z prawdą i do zmierzenia się z nią. Proces ten dokonał się — nie mogło bowiem być inaczej – w sferze osobowego samopoznania.
Im bardziej człowiek poznaje rzeczywistość i świat, tym lepiej zna siebie jako istotę jedyną w swoim rodzaju, a zarazem coraz bardziej naglące staje się dla niego pytanie o sens rzeczy i jego własnego istnienia. Wszystko co jawi się jako przedmiot naszego poznania, staje się tym samym częścią naszego życia.
Wezwanie «poznaj samego siebie», wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy, którą winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się pośród całego stworzenia właśnie jako «człowiek», czyli ten, kto «zna samego siebie».
Jan Paweł II – Fides et ratio
Więcej: Know thyself - γνωΘι σεαυτόν
Solipsyzm (łac. solus ipse, ja sam) – pogląd filozoficzny głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń: wszystkie obiekty, ludzie, rzeczy, kształty etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu (wrażenia, byty pozorne).
Rzeczywistość jest zbiorem subiektywnych wrażeń.
Solipsyzm to skrajny idealizm subiektywny w sensie teoriopoznawczym. Solipsysta zaprzecza nie tylko istnieniu materialnego świata. Najbardziej kontrowersyjną tezą stawianą przez solipsyzm jest zaprzeczenie istnienia świadomości u innych ludzi oraz innych ludzi w ogóle.
Solipsysta argumentuje, że kontakt ze światem ma zawsze charakter prywatnego doświadczenia. Natomiast doświadczenia innych ludzi są zawsze wtórne i mogą być poznawane jedynie poprzez analogię do naszych doświadczeń.
Bertrand Russell (wyrwane z kontekstu):
W pewnym sensie trzeba przyznać, że nigdy nie zdołamy dowieść istnienia innych rzeczy niż my sami i nasze doznania. Hipoteza, że świat składa się ze mnie, z moich myśli, uczuć i wrażeni, zaś wszystko inne jest zwykłym wymysłem, nie prowadzi do żadnego logicznego absurdu. (…) Założenie, że całe życie jest snem, w trakcie którego stwarzamy wszystkie napotykane przedmioty, nie jest logicznie niemożliwe. (…)

ramach psychologii rozwoju człowieka uznaje się, że dzieci w okresie niemowlęcym (a czasami nawet aż do okresu późnego dzieciństwa) pozostają solipsystami. Postrzegają one wówczas świat materialny jako całość spójną z ich własną osobą.
Dopiero z chwilą uświadomienia sobie (internalizacji) tego, że:
dzieci odrzucają solipsyzm. Zdarzenie to jest warunkiem wstępnym procesu ich dalszej socjalizacji.
Więcej:
Owen Flanagan – The science of the mind
Metafizyka wieku niemowlęcego (ang.)
Solipsism and the Problem
of Other Minds
W Kulturze jako źródle cierpnień Freud przyrównuje wierzenia dorosłych do tęsknoty dziecka:
eśli chodzi o potrzeby religijne, to wydaje mi się, że twierdzenie, iż biorą się one z infantylnej bezradności i obudzonej przez nią tęsknoty za ojcem, jest bezsporne, tym bardziej że uczunie to nie stanowi prostej kontynuacji czegoś, co występowało w życiu dziecka, lecz jest stale podtrzymywane przez lęk przed przemożną siłą przeznaczenia.
![]()
złowiek, któremu obcy jest posmak filozofowania, przechodzi przez życie jako więzień presądów przejętych ze zdrowego rozsądku, z obiegowych wierzeń jego epoki i narodu; także z przekonań, które rozwinęły się w jego umyśle bez udziału starannych dociekań czy wynikającej z nich aprobaty. Takiemu człowiekowi świat jawi sie jako coś określonego, skończonego, oczywistego. […]
Bertrand Russell – Problemy filozofii
Świat jest moim przedstawieniem – jest to prawda, która obowiązuje w odniesieniu do każdej żywej i poznającej istoty, chociaż tylko człowiek może ją przywieść do refleksyjnej, abstrakcyjnej świadomości – a jeśli faktycznie to czyni, to pojawia się u niego filozoficzna refleksja. Staje się wtedy dla niego wyraźne i pewne, że nie zna żadnego słońca ani żadnej ziemi, lecz tylko oko, które widzi słońce, rękę, która czuje ziemię; że świat, który go otacza, istnieje tylko jako przedstawienie, tj. wyłącznie w odniesieniu do czegoś innego, czegoś przedstawiającego, czym jest on sam. […]
Arthur Schopenhauer – Świat jako wola i przedstawienie

rzeczytałem wiele pism, zarówno mistrzów pogańskich, jak też proroków Starego i Nowego Testamentu, uważnie i z wielką gorliwością poszukując najwznioślejszej i najlepszej cnoty, za pomocą której człowiek by mógł najmocniej i najściślej się związać z Bogiem, przez łaskę stać się tym, czym On jest z natury, oraz osiągnąć największe podobieństwo do tego obrazu, jakim był w Nim i w którym przed stworzeniem świata, gdy nie istniała między nim a Bogiem żadna różnica.
A kiedy tak zgłębiam wszystkie pisma, jak tylko pozwala mi na to mój rozum i jego zdolności poznawcze, nie znajduję niczego lepszego nad czyste odosobnienie. To wznosi się ponad wszystko, gdyż każda inna cnota ma jakieś odniesienie do stworzeń, podczas gdy odosobnienie jest od nich wszystkich oddzielone. Dlatego Chrystus powiedział do Marty: Unnum est necessarium (Łk 10, 42), co znaczy: Marto, kto chce być wolny od troski i czysty, musi mieć jedno, to jest odosobnienie.
O odosobnieniu – Johannes Eckhart

Łk 10,38-42:
38 Podczas ich drogi wstąpił do pewnej wsi. Przyjęła Go kobieta imieniem Marta. 39 Miała siostrę imieniem Maria. Ta usiadła u stóp Pana i słuchała Jego słów. 40 Marta natomiast zajmowała się wystawną obsługą. Przystanąwszy powiedziała: „Panie, nic Cię to nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy obsłudze? Powiedz jej, aby mi pomogła”. 41 Pan rzekł jej na to: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o tak wiele, 42 a tylko jedno jest potrzebne.

uszę odnaleźć Siebie za myślami, mianowicie jako ich Twórcę i Właściciela. W tej porze Duchów wyrosły Mi myśli nad głową, która przecież je zrodziła. Dygotałem jak chory w malignie, otoczony krążącymi zjawami, we władaniu ich straszliwej mocy. Myśli same dla siebie stały się cielesne, zostały upiorami jako Bóg, cesarz, papież, ojczyzna, itd. Gdy tylko zniszczę ich cielesną powłokę, wtenczas wchłonę ja na powrót do Siebie i będę mógł powiedzieć: Tylko Ja jestem cielesny.
Max Stirner – Jedyny i jego własność
charakterze moim tkwiła zawsze zasadnicza wada, a mianowicie zamiłowanie do tego, co fantastyczne, do niezwykłych, niesłychanych przygód, do przedsięwzięć otwierających bezgraniczny widnokrąg, których końca nikt przewidzieć nie może. Było mi duszno i wprost słabo mi się robiło, gdy znajdowałem się w zwykłym i spokojnym otoczeniu [...], dusza moja nieustannie pogrążona była w niepokoju, żądzy działania, ruchu i życia.
Michaił Bakunin – Spowiedź do cara Mikołaja I
dvaita to w filozofii indyjskiej monistyczny kierunek wedanty. Jego twórcą jest Adi Śankara, który tak definiował swoją doktrynę: Brahman jest jedyną prawdą, świat jest nierealny i nie ma różnicy między Brahmanem a indywidualną jaźnią.
Śankara uważał, że cały świat nas otaczający to ’maja’, czyli iluzja, wytwór, sztuczka kuglarska „wyśniona” przez Brahmana-Absolut, który jest naprawdę tym samym co Atman, czyli indywidualna dusza, jaźń. Fala na wodzie powstała po upadku kropli wody – to popularna analogia do relacji pomiędzy Ātmanem a Brahmanem.
[...]Winston opadł na łóżko. Cokolwiek wymyślił, szybka riposta miażdżyła jego argumenty. A przecież wiedział, wiedział, że się nie myli. Musiał istnieć jakiś sposób udowodnienia fałszywości poglądu, iż nic nie istnieje poza ludzkim umysłem! Czyż już dawno temu nie dowiedziono, że opiera się na błędnym rozumowaniu? Nawet był na to odpowiedni termin, choć teraz go nie pamiętał. Kąciki ust O’Briena drgnęły; uśmiechnął się nieznacznie, spoglądając w dół na Winstona.
- Mówiłem ci już, Winston, że metafizyka nie jest twoją najmocniejszą stroną. Słowo, którego szukasz, to solipsyzm. Mylisz się jednak. Nasze podejście nie jest solipsyzmem. Można je nazwać ewentualnie solipsyzmem zbiorowym. A to już zupełnie co innego; wręcz przeciwieństwo solipsyzmu. To zresztą tylko dygresja – dodał zmieniając ton. – Prawdziwa władza, władza, o którą musimy walczyć w dzień i w nocy, to władza nad ludźmi.
George Orwell – Rok 1984 (fragm.)

ajwyższą Istotę wg Zen można przedstawiać jedynie za pomocą paradoksów. Wszyscy na tym świecie szukają szczęścia na zewnątrz, a nikt nie rozumie swojego własnego wnętrza.
Każdy mówi: „ja”, „ja chcę tego”, „ja jestem jak tamto”. Ale nikt nie rozumie tego „ja”. Gdy się urodziłeś, to skąd przyszedłeś? Gdy umrzesz, dokąd pójdziesz?
Jeżeli będziesz uczciwie pytał: „Kim jestem?” wtedy wcześniej czy później trafisz na ścianę, gdzie całe myślenie jest odcięte. Nazywamy to „umysłem nie-wiem”. Zen jest utrzymywaniem tego umysłu „nie-wiem” zawsze i wszędzie.
Więcej: Zen, Zazen,Tradycja zen Soto, Ogrody zen we Wrocławiu
Eksperyment_myślowy pochodzący od Hilarego Putnama, będący nowoczesną formą sceptycyzmu, a który jest ściśle powiązany z solipsyzmem :
Ów eksperyment rzekomo polegać ma na zamknięciu mózgu w naczyniu (ang. vat) oraz podłączeniu do aparatury stymulującej odbieranie bodźców.
Aparatura ta (lub naukowiec za jej pośrednictwem) generuje doskonale spójną iluzję istnienia osób, przedmiotów codziennego doświadczenia (faktycznie jednak wszystkie doznania są następstwem impulsów elektrycznych wysyłanych przez komputer). Można pójść dalej i założyć, że wszyscy ludzie (wszystkie organizmy zmysłowe) są mózgami (układami nerwowymi) w naczyniach, podłączonymi do systemu generującego zbiorową halucynację.

rzynajmniej tę przewagę miałem w swoim sposobie życia nad tymi, którzy zmuszeni byli szukać rozrywek za granicą, w towarzystwie czy teatrze, że samo moje życie stanowiło dla mnie rozrywkę i zawsze miało mi coś nowego do zaoferowania. Było sztuką teatralną o wielu odsłonach i bez zakończenia. Gdybyśmy istotnie zawsze żyli i porządkowali swoje życie według ostatniego i najlepszego ze sposobów, jakiego się nauczyliśmy, nigdy by nas nie nękała nuda. Trzymaj się podszeptów własnego ducha, a cię nie zawiedzie, i w każdej godzinie roztoczy przed tobą nowe perspektywy.
Henry David Thoreau – WALDEN, czyli życie w lesie

edług holenderskiego żyda Barucha Spinozy istnieje tylko jedna substancja, która stanowi podstawowy budulec wszechświata. Substancja ta musi istnieć sama przez się i musi być pierwotna w stosunku do wszelkich swoich atrybutów. Musi być nieskończona, istnieć samoistnie i być przyczyną istnienia wszystkich innych bytów – czyli musi być wszechmocna.Nie istnieje przeto żadna substancja, która by nie była Bogiem. Wszystko, co istnieje, jest częścią Boga, istnieje jakby w nim samym. Bóg jest tożsamy z przyrodą, naturą, materią i są to tylko różne nazwy dla tej samej podstawowej substancji. DUCH = DUSZA. Więcej: panteizm
Rozmowa Mistrza i Ucznia
Uczeń rzekł: Jest to blisko czy daleko?
Mistrz powiedział: To jest w tobie, i jeśli jesteś w stanie na godzinę oderwać się od wszystkich twoich pragnień i zmysłów, wówczas usłyszysz niewysłowione słowo Boga.
Uczeń rzekł: Jak mogę słyszeć, skoro oderwę się od zmysłów i pragnień?
Mistrz odpowiedział: Kiedy odrywasz się od zmysłów i pragnień twojej osoby, wtedy objawia się w tobie wieczyste słyszenie, widzenie i mówienie, i przez ciebie słyszy i widzi Bóg: Przeszkadzają ci twoje własne słyszenie, pragnienie i widzenie, dlatego nie widzisz ani nie słyszysz Boga.
Uczeń rzekł: Czym mam widzieć i słyszeć Boga, skoro znajduje się poza naturą i kreaturą?
Mistrz odpowiedział: Kiedy milkniesz, wtedy jesteś tym, czym był Bóg przed stworzeniem natury i kreatury, z tego uczynił twoją naturę i kreaturę: Wtedy słyszysz i widzisz tym, czym widział i słyszał w tobie Bóg, zanim zaczęło się twoje własne chcenie, widzenie i słyszenie.

Blaise Pascal (1623-1662)
Dla tych, co bez skrupułów głoszą o nienaukowości ewangelii, autor słynnego ‘zakładu’ — w 194. ze swoich Myśli — zaleca rozwagę:
Wiadomo dostatecznie, w jaki sposób poczynają sobie ludzie mający te poglądy. Mniemają, iż dołożyli wiele wysiłku, aby się oświecić, kiedy obrócili kilka godzin na czytanie którejś z ksiąg Pisma i zadali jakiemuś duchownemu kilka pytań o prawdy wiary. Po czym chełpią się, że szukali nadaremnie w księgach i u ludzi. Ale zaprawdę powiem im to, co mówiłem często, że taka niedbałość jest nie do zniesienia. Nie chodzi tu o błahą sprawę obcej osoby, aby sobie poczynać w ten sposób:
chodzi o nas samych i nasze wszystko.
Istota problemu jest więc – zdaniem Pascala – bynajmniej nietrywialna:
(…) Niech dowiedzą się, bodaj, jaka jest ta religia, którą zwalczają, zanim ją będą zwalczać. Gdyby ta religia chełpiła się, że widzi jasno Boga, że ogląda Go wrecz i bez zasłony – można by ją zwalczać, mówiąc, że nie ma nic w świecie, co by świadczyło o takiej oczywistości. Ale skoro ona powiada przeciwnie, że ludzie znajdują się w ciemnościach i dalecy od Boga, że ukrył się ich poznaniu, że nawet sam daje sobie w Piśmie to miano D e u s a b s c o n d i t u s (Iz 45,15) [tj. Bóg ukryty] — jakież tedy mogą przedstawić argumenty, kiedy okazując jawną niedbałość o szukanie prawdy, krzyczą, że nic jej im nie okazuje?
Blaise Pascal – Pensées
Więcej:
Prawdziwie Tyś Bogiem ukrytym, Boże Izraela, Zbawco! Iz 45,45
le kiedy znika wiara zostaje po niej – i coraz to żywsze, aby zamaskować utratę dawnej naszej mocy dawania realności nowym rzeczom – fetyszystyczne przywiązanie do rzeczy dawnych, które ożywiała nasza wiara; tak jakby to w niej, a nie w nas mieszkała boskość, boskość jak gdyby nasze obecne niedowiarstwo miało zewnętrzną przyczynę – śmierć Bogów.
Miejsca, któreśmy znali, należą nie tylko do świata przestrzeni, w który wstawiamy je dla większej wygody. Były one jedynie cienką warstwą pośród ciągłości wrażeń tworzących nasze ówczesne życie; wspomnienie jakiegoś obrazu jest jedynie żalem za pewna chwilą; i domy, drogi, aleje są ulotne jak lata.
Marcel Proust – W stronę Swanna (s. 397, 399)
.jpg)
Ludwig Wittgenstein (1889-1951)
Wg neopozytywisty Ludwika Wittgensteina wszelkie nasze myśli są funkcją języka, który przez to musi istnieć obiektywnie. Gdyby świat był złudzeniem, nie moglibyśmy nic powiedzieć o tym.
czym nie można mówić,
o tym trzeba milczeć.
Ponieważ zaś solipsysta coś stwierdza, używając reguł mowy: gramatycznych, semantycznych, logicznych, uznaje przez to język – jako składnik świata – za obiektywnie istniejący.