Rozmowa z wieśniakiem

Dla większości ludzi Bóg jest wytwórcą nieśmiertelności. Kiedyś rozmawiając z pewnym wieśniakiem zaproponowałem mu hipotezę, wedle której istniałby Bóg władający niebem i ziemią, Kosmiczna Świadomość, lecz dusza każdego człowieka nie musiałaby wcale być z tej racji nieśmiertelna, w sensie tradycyjnym i konkretnym. On zaś odpowiedział mi:

A po co taki Bóg?

Miguel de Unamuno – O poczuciu tragiczności życia wśród ludzi i wśród narodów

Ironia solipsyzmu

Nie posunąłbym się do twierdzenia, że mogłaby bądź powinna istnieć kultura, której publiczna retoryka byłaby ironiczna. Nie potrafię wyobrazić sobie kultury, króra uspołeczniałaby młodzież w taki sposób, by budzić w niej ciągłe wątpliwości co do samego procesu uspołecznienia. Ironia wydaje się czymś z istoty swej prywatnym. Zgodnie z moją definicją, ironistka nie może sobie poradzić bez przeciwstawienia słownika finalnego, który odziedziczyła, słownikowi, który usiłuje sama dla siebie tworzyć. Ironiści nie potrafią się obyć bez czegoś, w co by powiątpiewali, od czego byliby wyobcowani.

Richard Rorty – Przygodność, ironia i solidarność

Szaleństwa autorytetów

Nie rozprawiał o naturze wszechrzeczy, ani nie dociekał, jak powstał tak zwany „kosmos”, ani pod działaniem jakich koniecznych przyczyn zachodzą wszelkie zjawiska na niebie. Przeciwnie, jasno dowodził, że kto zaprząta sobie głowę takimi sprawami, jest głupcem.

Często dziwił się, że nie rozumieją oni, że zbadanie takich tajemnic nie leży w mocy człowieka, skoro nawet ci, którzy uważają się za najwyższe autorytety, za ludzi kompetentych do zabierania głosu w tych sprawach, nie zgadzają się w tym punkcie w poglądach, a kiedy ich nawzajem porównać, podobni są do ludzi szalonych.

Nie sądził zresztą, aby człowiek mógł to poznać, i nie przypuszczał, aby miły był bogom ten, kto docieka tajemnic, których oni nie chcieli ludziom wyjawić. Dodawał ponadto, że temu, kto badając te sprawy zbyt natęża rozum, grozi niebezpieczeństwo: może dojść do niedorzecznych wniosków.

Kenofont – Wspomnienie o Sokratesie

Demoralizacja

Ulice były moje, świątynia była moja, ludzie byli moi. Niebo było moje, podobnie jak słońce, księżyc i gwiazdy, ja jeden na to patrzyłem i rozkoszowałem się tym. Nie dotyczyły mnie żadne zasady, podziały i granice, jednakże wszystkie zasady i granice były moje, moje były wszystkie skarby i ich właściciele. Zrozumiałem, że zostałem zdemoralizowany i nauczyłem się wszystkich podłych sztuczek tego świata, lecz teraz ich się oduczam i staję się, by tak rzec, na powrót małym dzieckiem, abym dostąpił królestwa Bożego.

Thomas Traherne – Wiek medytacji

Obrona Sokratesa

Z nas dwóch, żaden – zdaje się – nie wie o tym, co piękne i dobre, ale jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie — a ja, jak nic nie wiem, to tak mi się nawet i nie zdaje. Więc może o tę właśnie odrobinę, jestem od niego mądrzejszy, że jak czego nie wiem, to i nie myślę, że wiem.

Platon – Obrona Sokratesa, 21B,C,D