Nikt nie wierzy

Załóżmy, że mam pewne wrażenia wzrokowe i dotykowe, które wytwarzają w moim umyśle skojarzenia idei. Na przykład siedząc przy stole w moim gabinecie mam owo wrażenie wzrokowe, które nazywam widzeniem stołu, oraz wrażenie dotykowe, które nazywam dotykaniem czy czuciem stołu. Wywołane zostaje takie skojarzenie, że kiedy mam tego rodzaju wrażenie wzrokowe, obecne jest jako możliwość wrażenie dotykowe. I na odwrót, kiedy mam jedynie wrażenie dotykowe, jak wtedy, gdy pokój jest zupełnie ciemny, istnieje jako możliwość wrażenie wzrokowe. Ponadto, gdy opuszczam pokój, a później doń wchodzę, mam podobne wrażenia.

Stąd tworzy się w moim umyśle tego rodzaju skojarzenie, że kiedy jestem poza pokojem, jestem mocno przeświadczony, iż gdybym w dowolnej chwili ponownie wszedł, powinienem mieć czy mógłbym mieć podobne wrażenia. A dalej, ponieważ te możliwe wrażenia tworzą grupę, a nadto okazuje się, iż owa grupa występuje w rozmaitych stosunkach przyczynowych, nieuchronnie myślę o stałej możliwości wrażeń jako o trwałym przedmiocie fizycznym. Rzeczywiste wrazenia są przemijające i ulotne, ale możliwości wrażeń, połączone jako grupa, pozostają. Definicja materii jako stałej możliwości wrażeń jest jednak dwuznaczna, łatwo bowiem sugeruje ideę stałej podstawy możliwych wrażeń, podstawy, która sama jest niepoznawalna.

Co do nauki, staje się ona badaniem stosunków między moimi wrażeniami. Ale czy można w to uwierzyć, że jeśli anatom patrzy na mózg ludzki, przedmiotem jego badania jest po prostu zbiór jego własnych stanów subiektywnych, rzeczywistych i możliwych? Krótko mówiąc, logicznym wynikiem definiowania przedmiotów fizycznych w kategoriach wrażeń jest solipsyzm. A nikt naprawdę nie wierzy, że solipsyzm jest prawdziwy.

Frederick Copleston – Historia Filozofii, Tom VIII, Od Benthama do Russella

Egoizm

Każda książka jest zawsze tylko książką; wszystkie słowa są zawsze tylko słowami, nigdy nie są tym, co – z mniejszym lub większym popisem — usiłują opisać.

Jest więzienie. W celi jest więzień, na wieży strażniczej jest strażnik. Ci dwaj są jedną osobą. Więzień jest jednocześnie swoim własnym strażnikiem, strażnik jest jednocześnie swoim własnym więźniem. Ale ci dwaj, więzień i strażnik, nie widzą, że każdy z nich jest jednocześnie jednym i drugim. Kiedy nawet od czasu do czasu zdarza się więźniowi uciec z celi i z gmachu więzienia, to ucieka on ze swoim niewidzialnym strażnikiem na karku i w konsekwencji to, co wydawało mu się być wolnością, okazuje się być jedynie inną formą więzienia. Tak samo strażnik wracający po służbie do domu w miasteczku zabiera pod czapką niewidzialnego więźnia i nocą budzi się spocony i przestraszony, bo śni mu się to, co może śnić się strażnikowi, to mianowicie, że więzień czmychnął z więzienia. Ty jesteś tym więźniem i tym strażnikiem, celą i wieżą strażniczą, całym gmachem więzienia i całą tak zwaną wolnością.

Największa tajemnica to ta, że nie ma żadnej tajemnicy. W rzeczywistości wszystko jest jawne, wszystko jest jasne, wszystko jest czyste, wszystko jest absolutnie przepięknie przejrzyste. Noc jest po to, żeby umrzeć. Dzień jest po to, żeby żyć. Jeden dzień to jest całe życie.

Przed wszystkimi podróżami: w Bieszczady, na Jukatan, do Patagonii, dookoła świata, na biegun północny, południowy, na Księżyc, na Marsa, na Wenus, dokądkolwiek, przed wszystkimi tymi podróżami – jest jedna prawdziwa podróż i absolutna: w głąb siebie.

Edward Stachura – Fabula Rasa (rzecz o egoizmie)

Myślisz to, co robisz

W ramach społecznej realizacji własnego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki – stosunki produkcji. Całokształt tych stosunków tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna, i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji dóbr materialnych warunkuje społeczny, polityczny i duchowy proces życia w ogólności. Nie świadomość ludzi określa ich sposób bycia, lecz przeciwnie, to byt społeczny określa ich świadomość.

Karol Marks – Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej. Przedmowa

Era ulotnej wiary

Era ulotnej wiary to efekt oddziaływania rewolucji technotronicznej na dotychczasowe ideologie i światopoglądy. Myśli człowieka są silnie powiązane z tym, czego on doświadcza. Nie jest to relacja przygodna lecz wzajemnie na siebie oddziałująca: doświadczenie wpływa na myśl, a myśl warunkuje interpretację doświadczenia.

Współcześnie dominuje model wysoce indywidualistycznych, nieustrukturyzowanych i zmiennych zapatrywań. Instytucjonalne wierzenia, jako połączenie idei i instytucji, dla wielu z nas nie są już ani potrzebne, ani ważne. Równocześnie sceptycyzm, który tak bardzo przyczynił się do podważenia zinstytucjonalizowanej wiary, ściera się z nowym trendem akcentującym entuzjazm i zaangażowanie.

Rezultatem tego są okresy chwilowych mód, szybko zmieniających się pzekonań, gdzie namiętności dostarczają jednoczącego spoiwa, zapewnianego dawniej przez instytucje, a wyblakłe, rewolucyjne hasła przeszłości dodają otuchy w obliczu zupełnie odmiennych perspektyw.

Zbigniew Brzeziński – Między dwoma wiekami.
Rola Ameryki w erze technotronicznej

Solipsyzm u dzieci

W ramach psychologii rozwoju człowieka uznaje się, że dzieci w okresie niemowlęcym, a czasami nawet aż do okresu późnego dzieciństwa, pozostają solipsystami. Postrzegają one wówczas świat materialny jako całość spójną z ich własną osobą. Dopiero z chwilą uświadomienia sobie (internalizacji) tego, że inni ludzie również doświadczają zjawisk, oraz że prawdopodobnie odbywa się to w sposób analogiczny do ich własnej, dziecięcej percepcji – dzieci odrzucają solipsyzm. Zdarzenie to jest warunkiem wstępnym procesu ich dalszej socjalizacji.

Owen Flanagan – The science of the mind