Tao

Stan pustki powinien być podniesiony do najwyższego poziomu, tak by spokój stał na straży zapału. Wszelkie istnienie przechodzi przez okres wzmożonej aktywności, lecz prędzej czy później powraca do swego pierwotnego stanu. Gdy krzew kwitnie, wydaje nasienie i powraca do korzeni. Oto właśnie prawdziwa stałość. Owa stałość może być dowodem na to, że krzew osiągnął swój właściwy koniec.

Świadectwo tego spełnienia jest niezmienną zasadą. Poznając tę zasadę sięgamy po prawdziwą mądrość, choć może to prowadzić do niekonwencjonalnego zachowania z naszej strony. Znajomość tej zasady prowadzi do wielkiej radości i wyrozumiałości. One z kolei prowadzą do jedności z wszelkim istnieniem. Z jedności wypływa szlachetność charakteru. A kto odznacza się szlachetnym charakterem, jest w stanie osiągnąć oświecenie. Wówczas posiądzie tao. Posiadając tao, będzie żył długo, a opuszczając fizyczną formę, nie będzie obawiał się potępienia. Tao go bowiem ochrania.

Lao-Tse – Tao Te Ching

Płaska Ziemia

Odrodzenie, Oświecenie, nauki przyrodnicze, nauki ekonomiczne nie pomineły nic, ale to nic, co mogło przyczynić się do poniżenia człowieka, zaczynając od astronomii, która z ośrodka świata, z dostojnej sceny, gdzie Bóg i szatan walczyli o upragnioną władzę nad stworzeniem, uczyniła obojętną małą planetę i na razie zniweczyła wspaniałą pozycję kosmiczną człowieka, na której, nawiasem mówiąc, opierała się też astrologia.

Pod tym względem czeka nas rehabilitacja scholastyki; jest ona już w toku, Kopernik będzie pobity przez Ptolemeusza. Teza heliocentryzmu natrafia powoli w umysłach na opór, który zapewne doprowadzi do celu. Nauka okaże się filozoficznie zniewolona do tego, by Ziemi przywrócić wszystkie dostojeństwa, które dogmat kościelny chciał jej zapewnić.

Wielcy scholastycy XII i XIII wieku byli co do tego zgodni, że dla filozofii nie może być prawdą to, co jest fałszem dla teologii. Nie mówmy o teologii, jeśli pan nie chce, ale ludzkość, która nie uznaje, że w przyrodoznastwie nie może być prawdą, co dla filozofii jest fałszem, nie jest ludzkością. Argumentacja świętego officium przeciw Galileuszowi dowodziła, że tezy jego są filozoficznie niedorzeczne. Trafniejszej argumentacji nie ma.

Nie istnieje nic takiego jak czyste poznanie. Kościelna teoria poznania, która da się streścić w zdaniu Augustyna „Wierzę, abym mógł poznać”, jest niezaprzeczalnie słuszna. Wiara jest narzędziem poznania, intelekt ma charakter wtórny. Nieuprzedzona nauka jest mitem. Zawsze jest w nauce jakaś wiara, jakiś pogląd na świat, jakaś idea, krótko mówiąc, jakaś wola – a rzeczą rozumu jest wolę tę zanalizować i wykazać. Wszystko i zawsze zmierza tu ku jednemu: ku quod erad demonstrandum. Samo pojęcie dowodu, psychologicznie biorąc, zawiera zdecydowanie woluntarystyczny składnik.

Prawdą jest to, co służy człowiekowi. W nim skupia się przyroda, w całej przyrodzie on jeden jest stworzony, a cała przyroda jedynie dla niego. On jest miarą rzeczy, a zbawienie jego stanowi kryterium prawdy. Poznanie teoretyczne, bez praktycznego związku z ideą zbawienia człowieka, jest tak dalece mało interesujące, że nie można go uważać za prawdziwe. Wieki chrześcijańskie były całkowicie co do tego zgodne, że przyrodoznastwo jest z ludzkiego punktu widzenia mało ważne. Laktancjusz, którego Konstantyn Wielki wybrał na nauczyciela swego syna, pytał wręcz, jakiego młodzieniec dozna szczęścia, dowiedziawszy się, skąd wypływa Nil i co wielcy fizycy plotą o niebie. Niech pan spróbuje mu na to odpowiedzieć!

Tomasz Mann – Czarodziejska góra

Racjonalizacja

Psychoanaliza ujawniła dwuznaczną naturę naszych procesów myślowych. Rzeczywiście siła racjonalizacji – tego falsyfikatu rozumu – stanowi jeden z najbardziej kłopotliwych fenomenów ludzkich. Gdybyśmy się nie przyzwyczaili do niej tak bardzo, wysiłki, jakie człowiek wkłada w racjonalizację, ewidentnie zdawałyby się nam podobne do paranoi. Osoba paranoidalna bywa bardzo inteligentna, potrafi znakomicie wykorzystywać rozum we wszystkich dziedzinach życia, wyjąwszy ten izolowany obszar, gdzie zaangażowany jest wpływ paranoi. Osoba racjonalizująca postępuje dokładnie tak samo.

Człowiek w swym stanie pierwotnym jest zwierzęciem stadnym. Jego działania determinowane są przez instynktowny popęd podążania za przywódcą oraz utrzymywania ścisłego kontaktu z otaczającymi go zwierzętami. W takim więc stopniu, w jakim jesteśmy owcami, nie istnieje większe zagrożenie dla naszego istnienia niż utrata kontaktu ze stadem i izolacja. O tym, co słuszne i niesłuszne, prawdziwe i fałszywe, w całości decyduje stado.

Ale jesteśmy przecież nie tylko owcami. Jesteśmy również ludźmi – wyposażonymi w samoświadomość, wyposażonymi w rozum, którego naturę z istoty określa niezależność od stada. Działania nasze mogą wszak być owocem naszych procesów myślowych, niezależnie od tego, czy przekonanie o ich prawdziwości podzielają inni.

Racjonalizacja jest kompromisem między naszą owczą naturą a naszą ludzką zdolnością do myślenia. Ta druga każe nam sądzić, że wszystko, co zrobimy, powinno sprostać próbie rozumności, to dlatego właśnie skłonni jesteśmy dokładać wszelkich starań, by nasze irracjonalne przekonania i decyzje wydawały się jak najbardziej rozumne. Jednak o tyle, o ile jesteśmy owcami, rozum nie jest naszym autentycznym przewodnikiem, wiedzie nas całkowicie inna zasada – instynkt stadny.

Erich Fromm – Psychoanaliza a religia

Wstęp do filozofii

Nie ma nic bardziej pewnego niż to, że nikt nie przeskoczy sam siebie, by utożsamić się bezpośrednio z odrębnymi od siebie rzeczami; natomiast wszystko, o czym ma wiedzę pewną, czyli bezpośrednią, leży w obrębie naszej świadomości. Inne dyscypliny stojące na stanowisku empiryzmu mają pełne prawo zakładać świat obiektywny jako dany; filozofii to nie dotyczy, gdyż ma docierać do źródeł i początków. Bezpośrednio dana jest wyłącznie świadomość, dlatego podstawa filozofii ogranicza się do faktów świadomości; jest więc z istoty swej idealistyczna.

Realizm, który pociąga prymitywne umysły tym, że na pozór opiera się na faktach, on właśnie wychodzi od zupełnie dowolnego założenia, a zatem jest zamkiem na lodzie, gdyż pomija lub odrzuca fakt najbardziej podstawowy – ten fakt, że wszystko, co znamy, tkwi w świadomości.

Pogląd, że obiektywne istnienie rzeczy uwarunkowane jest przez coś, co je sobie przedstawia, i że skutkiem tego świat obiektywny istnieje tylko jako przedstawienie, nie jest bynajmniej hipotezą lub zgoła paradoksem ukutym w ogniu dyskusji, lecz jest prawdą najpewniejszą i najprostszą, której poznanie utrudnia to tylko, że jest aż nazbyt prosta, a nie każdy ma dość odwagi, by od rzeczy cofnąć się do podstawowych elementów swej świadomości.

Nie może być istnienia absolutnego, obiektywnego samego przez się; co więcej, jest ono nie do pomyślenia, gdyż zawsze i z samej swej istoty to, co obiektywne, istnieje w świadomości jakiegoś podmiotu, czyli jest jego przedstawieniem, a w konsekwencji jest przezeń uwarunkowane.

Arthur Schopenhauer – Świat jako wola i przedstawienie II

Avant-garde

Artysta, który nie posiada wystarczającej oryginalności, aby stworzyć swój własny, niepowtarzalny świat, przyłącza się do awangardy.

Nicolás Gómez Dávila

królik