Rzeczywistość

Lata mijały. Napisałem ponad trzydzieści ksiązek i ponad sto opowiadań, ale wciąż potrafiłem określić, czym jest rzeczywistość i co naprawdę istnieje. Pewnego razu kanadyjska studentka poprosiła mnie, abym zdefinował pojęcie rzeczywistości na potrzeby jej referatu na zajęcia z filozofii. Chciała odpowiedź jednym zdaniem. Pomyślałem nad tym i w końcu powiedziałem:

Rzeczywistość to coś, co nie znika,
gdy przestajesz, w to wierzyć.

To wszystko, co mogłem wymyślić. To było w 1972 roku i jak dotąd nie udało mi się zdefiniować rzeczywistości w bardziej jasny sposób. A problem jest realny, to nie jest tylko intelektualny żart.

Ponieważ żyjemy dziś w społeczeństwie, w którym fałszywe rzeczywistości są wytwarzane przez media, przez rządy, przez wielkie korporacje, przez grupy religijne i grupy polityczne. Dlatego pytam w moich tekstach: co jest prawdziwe? Jesteśmy nieprzerwanie bombardowani pseudo-realiami tworzonymi przez przebiegłych ludzi, używających wyrafinowanych mechanizmów. Znam ich motywy, lecz nie ufam ich mocy. Mają jej wiele. To zadziwiająca moc: moc tworzenia wszechświatów, wszechświatów dla umysłu. Znam się na tym, robię to samo. Moją pracą jest kreowanie światów jako podstaw dla kolejnych powieści. A muszę je tworzyć w taki sposób, aby nie rozpadły się dwa dni później.

Gdy tylko zaczynasz pytać, co jest ostatecznie prawdziwe, od razu stykasz się z nonsensem. Zenon z Elei udowodnił, że ruch jest niemożliwy (właściwie wyobrażał sobie, że to udowodnił, brakowało mu czegoś, co technicznie nazywa się teorią granic). David Hume, największy sceptyk ze wszystkich, raz zauważył:

Grupa sceptyków spotkała się, aby głosić prawdziwość sceptycyzmu jako filozofii. Jednak z zebrania wszyscy jego uczestnicy wyszli przez drzwi, a nikt przez okno.

Rozumiem uwagę Hume’a. To wszystko to tylko słowa. Poważni filozofowie nie brali na serio tego, co mówili. Uważam jednak, że kwestia określenia tego, co jest realne, to ważny i istotny problem. W nim mieści się inny problem: definicja autentycznego człowieka.

Ponieważ nieustanne bombardowanie pseudo-rzeczywistościami bardzo szybko tworzy nieautentycznych, fałszywych ludzi – tak fałszywych, jak dane, które ich otaczają ze wszystkich stron. Te dwa problemy są naprawdę jednym, łączą się w tym punkcie: fałszywe rzeczywistości tworzą fałszywych ludzi. Fałszywi ludzie będą tworzyć fałszywe rzeczywistości, a następnie sprzedawać je innym ludziom, ostatecznie przekształcając ich w obcych samym sobie. Koniec końców, fałszywi ludzie tworzą fałszywe rzeczywistości, a następnie sprzedają je innym fałszywym ludziom. Taka monstrualna wersja Disneylandu.

Philip K. Dick – How To Build A Universe That Doesn’t Fall Apart Two Days Later

Anarchista

Mię­dzy chrześcijaninem i anarchistą można położyć znak równości: ich cel, ich instynkt dąży do zburzenia. Owi święci anarchiści zrobili sobie »bogobojność« z tego, by zburzyć »świat«, to znaczy Imperium Romanum, aby nie został kamień na kamieniu, aż Germanie i inne chamy stali się panami gruzów. Chrześcijanin i anarchista: obaj décadents, obaj niezdolni działać inaczej, niż rozprzęgając, trując, zaprawiając goryczą, wysysając krew, obaj z instynktem śmiertelnej nienawiści do wszystkiego, co stoi, co jest wielkie, jest trwale, co życiu przyszłość przyrzeka.

To tajemne robactwo, przypełzające wśród nocy, mgły i dwuznaczności do wszystkich jednostek i wysysające z każdej jednostki powagę w sprawie rzeczy prawdziwych, instynkt w ogóle do rzeczy realnych, ta tchórzliwa, niewieścia i cukrowo-słodka zgraja czyniła stopniowo »dusze« obcymi tej niezmiernej budowie, — owe wartościowe, męsko-dostojne natury, które w sprawie Rzymu czuły swą własną powagę, swą własną dumę. Potulne skradanie się, tajemniczość konwentyklów, posępne wyobrażenia, jak piekło, jak ofiara z niewinnego, jak unio mystica w piciu krwi, przede wszystkiem powolne podniecanie ognia zemsty, zemsty czandali, — to stało się panem Rzymu, ten sam rodzaj religii, który zwalczał już Epikur w jego przedistnieniowej formie.

Trzeba czytać Lukrecjusza, by pojąć, co zwalczał Epikur, nie pogaństwo, lecz »chrześcijaństwo«, to znaczy zepsucie dusz pojęciem winy, kary i nieśmiertelności. — Zwalczał podziemne kulty, całe chrześcijaństwo w stanie utajonym, — przeczyć nieśmiertelności było wtedy już prawdziwym zbawieniem. — I Epikur byłby zwyciężył, każdy szanowny duch w państwie rzymskim był Epikurejczykiem: wtedy zjawił się Paweł…

Paweł, w ciało i geniusz zmieniona nienawiść czandali do Rzymu, do świata, Żyd wieczny par excellence… Odgadł on, w jaki sposób można przy pomocy małego, sekciarskiego ruchu chrześcijańskiego na uboczu judaizmu wzniecić »pożar świata«, w jaki sposób można z pomocą symbolu »Boga na krzyżu« skupić w ogromną moc wszystko u dołu leżące, wszystko tajemnie buntownicze, całe dziedzictwo anarchistycznych wichrzeń w państwie.

Na zrozumieniu tego polega geniusz Pawła. Instynkt jego był w tym tak pewny, że wszystkie wyobrażenia, którymi czarowały owe religie czandalów, włożył z bezlitosnym pogwałceniem prawdy w usta »Zbawiciela« swego wynalazku, i nie tylko w usta — że zrobił z niego coś, co zrozumieć mógł także kapłan Mitry. Oto czym była jego droga do Damaszku: pojął on, że potrzebuje wiary w nieśmiertelność, by »świat« pozbawić wartości, że pojęcie »piekła« zapanuje jeszcze nad Rzymem, — że »zaświatem« zabije się życie.

Fryderyk Nietzsche – Antychryst

Rózgi

Kto zatem na serio twierdzi, że wątpi o wszystkim, szkoda z nim gadać, bo to nie człowiek. Jest on, jak się wyraża Arystoteles, podobny do pnia (φυτού ὅμοιος). To nie materiał na filozofa. On się raczej przekomarza, by się przekomarzać. Filozof żydowski, Saadija Fajjumi z X wieku, w dziele swym “Nauka wiary a filozofia”, radzi takich morzyć głodem i bić rózgami tak długo, aż przyznają, że odczuwają świadomie i na pewno głód i ból. Zaiste skuteczny środek, by ich przyprowadzić do opamiętania.

Franciszek Kwiatkowski – Filozofia wieczysta

Tematy etyczne

Filozofować należy jedynie na tematy etyczne. Są to bowiem rzeczy dla nas dostępne i pożyteczne. Zupełnie przeciwnie natomiast rzecz ma się z badaniami nad przyrodą, ponieważ nie są to sprawy możliwe do zrozumienia, a gdyby nawet zostały przebadane dogłębnie, byłyby zupełnie bezużyteczne.

Nic by nam też z tego nie przyszło nawet wtedy, gdybyśmy własnymi oczyma obserwowali cały wszechświat i poznali, jaka jest natura rzeczy. Na pewno z tego powodu nie stalibyśmy się mądrzejsi czy sprawiedliwsi, bardziej mężni lub roztropni, ani silni, czy piękni, czy bogaci, a bez tego nie można być szczęśliwym.

Stąd też Sokrates słusznie powiedział, że rzeczy po części są ponad nami, a po części nie są dla nas. Rzeczy natury są bowiem ponad nami, a rzeczy po śmierci nie są dla nas, dla nas są bowiem jedynie rzeczy ludzkie.

Euzebiusz – Praeparatio Evangelica

Napływ metojków do miast

Wydawało się, że wszystkie możliwe rozwiązania zostały zaproponowane i że innych wymyślić się nie da: zasada jest jedna, jest tych zasad wiele, nieskończenie wiele albo wręcz zasady nie istnieją; wszystko jest w ruchu, wszystko jest nieruchome; wszystko zależy od rozumnego zarządzenia umysłu, wszystko wywodzi się z mechanicznego ruchu; i w ten sposób można było dalej wyliczać antytezy.

Przypomnijmy przede wszystkim powolny, ale nieuchronny kryzys arystokracji, któremu towarzyszył coraz większy wzrost władzy demosu, ludu; ciągle nasilający się napływ metojków do miast, zwłaszcza do Aten; rozszerzenie się handlu, który przekraczając ciasne granice poszczególnych miast, każde z tych miast wiązał z szerszym światem; rozchodzenie się wiadomości i doświadczeń zdobytych przez podróżników, co prowadziło do nieuchronnej konfrontacji zwyczajów, obyczajów i praw ze zwyczajami, obyczajami i prawami zupełnie odmiennymi. Musiało to stać się przesłanką dla relatywizmu, wywołując przekonanie, iż to, co było uważane za wiecznie ważne, nie było bynajmniej uważanie za wartościowe w innych środowiskach i innych okolicznościach.

[W V w. p.n.e.] sofiści umieli w doskonały sposób podjąć te wymagania ciężkich czasów, w których żyli, potrafili je uwyraźnić, nadać im kształt i sprawić, że przemówiły. To tłumaczy, dlaczego mieli tak wielkie powodzenie przede wszystkim u młodych. Sofiści odpowiadali na rzeczywiste zapotrzebowanie chwili. Młodym, którym nie odpowiadały już ani tradycyjne wartości, które im proponowała stara generacja, ani sposób, w jaki to robiła, mówili słowa nowe, na które oni czekali.

Giovanni Reale – Historia filozofii starożytnej

Religia

Palanty z tych hipisów… Nadal są przekonani, że religia jest sprawą indywidualną, polegającą na medytacji, poszukiwaniu duchowym i tym podobnych. Nie dociera do nich, że jest wręcz przeciwnie, że to działalność czysto społeczna, oparta na stałych rytuałach, zasadach i uroczystościach.

Michel Houellebecq – Cząstki elementarne

Myślisz to, co robisz

W ramach społecznej realizacji własnego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki – stosunki produkcji, które odpowiadają określonemu etapowi rozwoju sił wytwórczych. Całokształt tych stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna, i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji dóbr materialnych warunkuje społeczny, polityczny i duchowy proces życia w ogólności. Nie świadomość ludzi określa ich sposób bycia, lecz przeciwnie, to byt społeczny określa ich świadomość.

Karol Marks – Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej. Przedmowa

Jak zdobyć przyjaciół?

Podstawowe techniki kontaktów z ludźmi:

  1. Nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj.
  2. Szczerze i uczciwie wyrażaj uznanie.
  3. Wzbudź w innych szczere chęci.

Sześć sposobów, które sprawią, że ludzie będą Cię lubić:

  1. Okazuj ludziom szczere zainteresowanie.
  2. Uśmiechaj się.
  3. Pamiętaj, że nazwisko to dla człowieka najsłodsze i najważniejsze spośród wszystkich słów świata.
  4. Bądź dobrym słuchaczem. Zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym.
  5. Mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę.
  6. Spraw, aby Twój rozmówca poczuł się ważny i zrób to szczerze.

Jak przekonać innych do Twojego sposobu myślenia:

  1. Kłótni nie można wygrać. Jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to jej unikać.
  2. Okaż szacunek dla poglądów rozmówcy. Nigdy mu nie mów: „Nie masz racji.”
  3. Jeśli nie masz racji, przyznaj to szybko i bardzo wyraźnie.
  4. Zacznij od okazania przyjaźni.
  5. Jak najprędzej wydobądź z rozmówcy liczne „tak”.
  6. Pozwól rozmówcy wygadać się.
  7. Daj rozmówcy myśleć, że Twoja idea wyszła od niego.
  8. Szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia Twojego rozmówcy.
  9. Okaż zrozumienie i współczuj mu myślami i pragnieniami.
  10. Odwołaj się do jego szlachetności.
  11. Udramatyzuj swoje pomysły.
  12. Rzuć człowiekowi wyzwanie.

Jak zmieniać ludzi nie zrażając ich i nie zniechęcając:

  1. Zacznij od szczerej pochwały i uznania.
  2. Zwracaj uwagę na błędy innych pośrednio.
  3. Zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów.
  4. Zadawaj pytania zamiast wydawać rozkazy.
  5. Pozwól ludziom zachować twarz.
  6. Pochwal najmniejsze nawet osiągnięcia. Nie skąp pochwał.
  7. Wystaw ludziom dobrą opinię, której będą musieli sprostać.
  8. Zachęcaj innych do poprawy. Spraw, aby uwierzyli, że mogą się zmienić.
  9. Spraw, aby rozmówca z przyjemnością zrobił to, czego od niego oczekujesz.

Dale Carnegie – Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

Racjonalizm jako forma wiary

O XVIII stuleciu można śmiało powiedzieć, że było w tym samym stopniu wiekiem wiary, co rozumu, a o XIII – że było wiekiem rozumu w tej samej mierze, co wiary.

Odkąd osiemnastowieczni pisarze posłużyli się rozumem, aby zdyskredytować dogmaty chrześcijańskie, „racjonalista” zaczął w mowie potocznej oznaczać tyle, co „niewierzący” – ktoś, kto zaprzecza prawdom głoszonym przez chrześcijaństwo. W tym sensie Voltaire był racjonalistą, a św. Tomasz – człowiekiem wiary. Wszelako takie użycie owego słowa wydaje się niefortunne, ponieważ przesłania fakt, iż rozumem można się posługiwać równie dobrze dla umocnienia wiary, co dla jej podważenia.

Z pewnością wiele dzieliło Voltaire’a i św. Tomasza, acz równie dużo zdawało łączyć. Co wspólne im było, to głębokie przeświadczenie, że ich własne przekonania mogą być rozumowo udowodnione.

Carl L. Becker – Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów

Kontrapunkt

5.6
Granice mego języka oznaczają granice mego świata.

5.62
Ta uwaga daje klucz do kwestii, jak dalece solipsyzm jest prawdą. To bowiem, co solipsyzm ma na myśli, jest całkiem słuszne, tylko nie da się tego powiedzieć: to się widzi.

5.621
Świat i życie to jedno.

5.631
Nie ma podmiotu myśli i wyobrażeń.

5.632
Podmiot nie należy do świata, lecz jest granicą świata.

5.64
Tu widać, że konsekwentnie przeprowadzony solipsyzm pokrywa się z czystym realizmem. Ja solipsyzmu kurczy się do bezwymiarowego punktu, a pozostaje przyporządkowana mu rzeczywistość.

5.641
Ja pojawia się w filozofii przez to, że „świat jest moim światem”.

6.5
Do odpowiedzi, której nie można wyrazić, nie można też wyrazić pytania. Wielka zagadka nie istnieje.

7
O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć.

Ludwig Wittgenstein – Traktat logiczno-filozoficzny