Zbrodnie logiki

Istnieją zbrodnie z namiętności i zbrodnie zrodzone z logiki. Kodeks karny dość wygodnie je rozróżnia, odwołując się do premedytacji. Żyjemy w czasach premedytacji i zbrodni doskonałej. Nasi przestępcy nie są już bezbronnymi dziećmi, które szukały przebaczenia w miłości. Na odwrót, są dorośli i mają nieodparte alibi: jest nim filozofia, która może służyć do wszystkiego, nawet do przemiany morderców w sędziów.

Odkąd z braku charakteru szuka się doktryny, odkąd zbrodnia jest rozumowana, upowszechnia się jako racja i przybiera wszystkie figury sylogizmu. Była samotna jak krzyk, jest uniwersalna jak wiedza. Sądzona wczoraj, staje się prawem dzisiaj.

W naiwnych czasach, kiedy tyran dla swojej chwały zrównywał z ziemią miasta, kiedy niewolnik przykuty do rydwanu zwycięzcy szedł wśród świętujących tłumów, kiedy wroga rzucano na pożarcie zwierzętom na oczach zgromadzonego ludu, sumienie mogło pozostać niewzruszone, a sąd jasny w obliczu tak niewinnych zbrodni. Lecz obozy niewolników pod sztandarem wolności, rzezie usprawiedliwiane miłością człowieka czy upodobaniem do nadczłowieka w pewnym sensie obezwładniają sąd. W chwili, gdy w szczególnym odwróceniu, właściwym dla naszego czasu, zbrodnia wkłada skórę niewinności, rzeczą niewinności jest szukać dla siebie usprawiedliwień.

Albert Camus – Człowiek zbuntowany

Horyzont

Odbijali od brzegu przed wschodem słońca. Morze nie miało jeszcze wtedy żadnej barwy. Tak samo nie miało jej niebo. Wszystko dookoła było mętne i senne. Wzrok Rodriga szukał z przyzwyczajenia linii horyzontu. Kiedyś wierzył, że stanowi ona coś rzeczywistego, do czego można dopłynąć i po czym się chodzi jak po lądzie. Ale wtedy był jeszcze głupim maluchem. Teraz ma już trzynaście lat i wie, że jest to coś, co można widzieć, ale czego nie ma naprawdę. Bywają przecież takie rzeczy.

Tadeusz Kotecki – Przez morza nieznane

horyzont

Mit nauki

Człowiek nie ma pozaludzkiego gruntu, na którym by stał i wiedział zarazem, że stoi. Musi zaczynać od siebie, każdy inny punkt wyjścia jest produktem wtórnej abstrakcji, której niepodobna uprawomocnić bez powrotu do sytuacji ludzkiej. Pytania genetyczne o człowieka zakładają fałszywie możność nadludzkiego punktu obserwacyjnego, z którego odsłania sie widok na człowieka jako zrelatywizowanego.

Relatywizacja człowieka w naukowych interpretacjach (ingerencja w świat przedludzki w teoriach ewolucji, uzależnienie percepcji od rzeczowych zachowań organizmu w fizjologicznym badaniu), czyli jego redukcja do nieczłowieczego bytu jest zawsze wtórna w stosunku do percepcji. Redukcje takie uwięzione są nieuchronnie w człowieczeństwie, są tedy nieprawomocne, o ile udają, że z uwięzienia tego się wydostały. Ci, którzy je podejmują, relatywizują człowieczeństwo, mniemając zarazem, że odnaleźli jako ludzie nierelatywny punkt widzenia.

Tym samym sensu, który nadajemy rzeczom i sytuacjom, nie możemy wyjaśnić, odnosząc go do potrzeb przedświadomych ciała; nadawanie rzeczom sensu przez projekt wyprzedza każdorazowo określoność tego, czemu sens bywa nadawany. Potrzeby są, przeciwnie, sensem nadawanym naszej egzystencji. Mylna jest zatem utajona wiara scjentystów, iż mogą, nieuwięzieni w ludzkiej stronniczości, ludzką stronniczość samą zinterpretować.

Leszek Kołakowski – Obecność mitu

Zasada nieoznaczoności

Aby przewidzieć przyszłe położenie i prędkość cząstki, należy dokładnie zmierzyć jej obecną prędkość i pozycję. Oczywistym sposobem pomiaru jest oświetlenie cząstki. Część fal świetlnych rozproszy się na cząstce i wskaże jej pozycję. Tą metodą nie można jednak wyznaczyć położenia z dokładnością większą niż odległość między dwoma kolejnymi grzbietami fali świetlnej, jeśli chce się więc dokonać precyzyjnego pomiaru pozycji, należy użyć światła o bardzo małej długości fali. Nie można jednak użyć dowolnie małej ilości światła — trzeba posłużyć się co najmniej jednym kwantem. Pojedynczy kwant zmienia stan cząstki i jej prędkość w sposób nie dający się przewidzieć. Co więcej, im dokładniej chcemy zmierzyć pozycję, tym krótsza musi być długość fali użytego światła, tym wyższa zatem energia pojedynczego kwantu, tym silniejsze będą zaburzenia prędkości cząstki.

Innymi słowy, im dokładniej mierzymy położenie cząstki, tym mniej dokładnie możemy zmierzyć jej prędkość, i odwrotnie. Heisenberg wykazał, że nieoznaczoność pomiaru położenia pomnożona przez niepewność pomiaru iloczynu prędkości i masy cząstki jest zawsze większa niż pewna stała, zwana stałą Plancka. Co więcej, ta granica dokładności możliwych pomiarów nie zależy ani od metody pomiaru prędkości lub położenia, ani od rodzaju cząstki. Zasada nieoznaczoności Heisenberga jest fundamentalną, nieuniknioną własnością świata.

Zasada nieoznaczoności ma zasadnicze znaczenie dla naszego sposobu widzenia świata. Nawet dziś, po osiemdziesięciu latach, jej konsekwencje nie zostały w pełni zrozumiane przez wielu filozofów i są wciąż przedmiotem dysput. Zasada nieoznaczoności zmusza do porzucenia modelu całkowicie deterministycznego wszechświata: z pewnością nie można dokładnie przewidzieć przyszłych zdarzeń, jeśli nie potrafimy nawet określić z dostateczną precyzją obecnego stanu wszechświata!

Mechanika kwantowa nie pozwala na ogół przewidzieć konkretnego wyniku pojedynczego pomiaru. Zamiast tego określa ona zbiór możliwych wyników i pozwala ocenić prawdopodobieństwo każdego z nich. Jeśli zatem ktoś wykonuje pewien pomiar w bardzo wielu podobnych układach, z których każdy został przygotowany w ten sam sposób, to otrzyma wynik A pewną liczbę razy, wynik B inną liczbę razy i tak dalej. Można przewidzieć w przybliżeniu, ile razy wynikiem pomiaru będzie A, a ile razy B, ale nie sposób przewidzieć rezultatu pojedynczego pomiaru. Mechanika kwantowa wprowadza zatem do nauki nieuniknioną przypadkowość i nieprzewidywalność.

Stephen W. Hawking – Krótka historia czasu