Niepoznawalność Boga

Usunąć wszelkie określenia i właściwości to tyle, co znieść samą istotę. Istota pozbawiona określeń jest istotą bezprzedmiotową, istota bezprzedmiotowa – niczym. Dla człowieka naprawdę religijnego Bóg nie jest istotą pozbawioną określeń, gdyż jest on dla niego istotą niewątpliwie istniejącą, rzeczywistą. Brak określeń i identyczna z tym niepoznawalność Boga jest wytworem nowych czasów, wytworem nowoczesnej niewiary.

Niepoznawalność i nieokreśloność Boga można ogłosić i ustanowić jako dogmat tylko tam, gdzie sprawa ta nie budzi już zainteresowania jako przedmiot poznania, gdzie człowiek zajęty jest tylko rzeczywistością, gdzie tylko to, co rzeczywiste, posiada dlań znaczenie przedmiotu istotnego, absolutnego, boskiego. Człowiek przez twierdzenie o niepoznawalności Boga usprawiedliwia przed resztką swego sumienia religijnego swe zapomnienie o Bogu, swe oddanie się światu. Neguje Boga praktycznie, czynem – wszystkie jego zmysły i myśli są przepełnione doczesnością – ale nie neguje go teoretycznie: nie występuje przeciw egzystencji Boga, pozwala mu istnieć. Egzystencja ta jednak wcale go nie dotyka i nie przeszkadza.

Negacja określonych, pozytywnych orzeczników istoty boskiej jest równoznaczna z zaprzeczeniem samej religii – jest właściwie tylko subtelnym, ukrytym ateizmem. Rzekomo religijna obawa, by przypisując Bogu określone właściwości nie uczynić zeń istoty skończonej, jest tylko areligijnym życzeniem, by przestać się Bogiem zajmować, by usunąć go ze swych myśli.

Twierdzenie więc, że istnieje wprawdzie inne, niebiańskie życie, ale czym i jakie ono jest pozostanie na tym świecie niezbadane, jest wynalazkiem sceptycyzmu religijnego, który absolutnie nie rozumie religii, ponieważ zupełnie oddalił się od jej istoty.

Ludwig Feuerbach – Istota religii w ogólności. Niebo chrześcijańskie

Nic

Dla nikogo nie jest ani za wcześnie, ani za późno zacząć troszczyć się o zdrowie swej duszy. Kto twierdzi, że pora do filozofowania jeszcze dla niego nie nadeszła, albo, że już minęła, podobny jest do tego, kto twierdzi, że pora do szczęścia jeszcze nie nadeszła albo, że już przeminęła. Zatem bezustannie należy zabiegać o to, co nam może przysporzyć szczęścia; kto bowiem posiadł szczęście, ma wszystko, co w ogóle mieć można.

Przede wszystkim uważaj bóstwo za istotę niezniszczalną i szczęśliwą zgodnie z powszechnym wyobrażeniem bóstwa. Bogowie wszakże istnieją i wiedza o tym jest oczywista; nie istnieją jednak w ten sposób, jak to sobie tłum wyobraża. Bezbożny nie jest ten, kto odrzuca bogów czczonych przez tłum, lecz ten, kto podziela mniemanie tłumu o bogach. Wszak sądy tłumu opierają się na fałszywych domysłach. Stąd też wywodzi się przekonanie, że bogowie zsyłają na złych największe nieszczęścia, a dobrym świadczą największe dobrodziejstwa. Ludzie zapatrzeni bez reszty we własne zalety, uważają bogów za podobnych do siebie.

Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czu­ciem; a śmierć jest niczym innym, jak właśnie całkowitym pozbawieniem czucia. Przeto owo niezbite przeświadczenie, że śmierć jest dla nas niczym, sprawia, że lepiej doceniamy śmiertelny żywot, i wybija nam z głowy pragnienie nieśmiertelności.

Epikur – List do Menoikeusa

Wiara tłumu

Tłum, będąc zdolnym do uczuć tylko prostych i przesadnych, przyjmuje lub odrzuca sugerowane mu poglądy, wierzenia i idee albo jako absolutną prawdę, albo jako absolutną nieprawdę. To tyczy się przede wszystkim wierzeń, które nie powstają drogą rozumowania, lecz są narzucone za pomocą sugestii. Każdy wie dobrze, jak nietolerancyjne są wierzenia religijne i jak przemożny wpływ wywierają na duszę tłumu. Nieuniknioną właściwością ludzi o silnie rozwiniętym uczuciu religijnym jest fanatyzm, wierzą oni bowiem, że tylko oni są w posiadaniu klucza do rajskich bram przyszłego żywota. Myślą, że w ten sposób zaciągają się na wierną służbę uwielbianemu bóstwu, które — ich zdaniem — domaga się od nich złożenia sobie w ofierze wszystkich myśli i czynów.

Autorytaryzm i nietolerancja są uczuciami dla tłumu jasnymi, tak że skwapliwie on je przyjmuje i dąży do jak najszybszego ich urzeczywistnienia. Wobec siły tłum staje się potulny, a na uczucie dobroci jest zupełnie niewrażliwy, gdyż dobroć uważa za objaw słabości. Tłum nigdy nie wielbił dobrych władców; kochał na ogół okrutników, którzy uciskali go z całą bezwzględnością.

Tłum, będąc zdolny do mordu, podpalenia i każdej innej zbrodni, równocześnie jest w stanie wytężyć swe siły dla dokonania czynów wzniosłych i bezinteresownych, o wiele wspanialszych od tych, na jakie może się zdobyć jednostka. Każde odwołanie się do miłości Ojczyzny, do uczuć religijnych, do poczucia honoru oddziałuje na tłum, który jest zdolny do bezgranicznych poświęceń. Ile tłumów zginęło bohatersko w obronie wierzeń oraz idei, haseł, których często prawie nie rozumiały!

Gustave Le Bon – Psychologia tłumu