Neti! neti!

Począwszy od epoki upaniszad Indie odrzucają świat taki, jaki jest i obniżają wartość życia, które ukazuje się oczom mędrca jako krótkotrwałe, bolesne i złudne. Koncepcja taka nie prowadzi ani do nihilizmu, ani do pesymizmu. Odrzuca się ten świat i obniża wartość tego życia, ponieważ wiadomo, że istnieje coś innego poza stawaniem się, przemijaniem i cierpieniem. „Neti! neti!” — woła mędrzec w upaniszadach: „Nie, nie! Nie jesteś tym, nie jesteś również tamtym!”. Innymi słowy nie należysz do kosmosu upadłego, takiego, jakim go widzisz teraz, nie musisz być koniecznie wciągnięty w to „stworzenie”.

Przyczyną cierpienia ludzkiego jest złudzenie. Istotnie, człowiek wierzy, iż życie psychomentalne — czynności jego zmysłów, uczucia, myśli i pragnienia — jest identyczne z duchem, z jego jaźnią. Miesza w ten sposób dwie rzeczywistości całkowicie autonomiczne i przeciwstawne, między którymi nie ma żadnego prawdziwego związku, lecz tylko relacje iluzoryczne, ponieważ doświadczenie psychomentalne nie należy do ducha, lecz do natury. Nędzy życia ludzkiego nie spowodował jakiś grzech pierworodny ani kara boska, lecz niewiedza. I to nie jakakolwiek niewiedza, lecz tylko nieświadomość prawdziwej natury ducha, niewiedza, która sprawia, że mylimy ducha z doświadczeniem psychomentalnym.

„Wyzwolić się” z cierpienia to cel wszystkich filozoficznych i mistycznych systemów indyjskich. Czy się to wyzwolenie osiąga bezpośrednio przez „poznanie” w wyniku studiów na przykład wedanty albo sankhji, czy też z pomocą technik — jak większość szkół buddyjskich, które wraz z jogą w nie wierzą — faktem jest, że żadna wiedza nie ma wartości, jeśli nie zmierza do „zbawienia” człowieka. „Przez poznanie”, to znaczy przez odsunięcie się, dzięki czemu odnajdzie on swoje własne centrum, zespoli się ze swym „prawdziwym duchem” (purusa, atman). Poznanie zmienia się w ten sposób w medytację, a metafizyka staje się soteriologią.

Żadna filozofia ani żadna gnoza indyjska nie grzęźnie w rozpaczy. Przeciwnie — objawienie „bólu” jako prawa egzystencji można uważać za warunek sine qua non wyzwolenia. Ów ból powszechny ma więc w istocie wartość pozytywną, pobudzającą. Przypomina bez przerwy mędrcowi i ascecie, że pozostaje im jedyny środek osiągnięcia wolności i świętości — odsunięcie się od świata, oderwanie od dóbr i ambicji, całkowite odosobnienie.

Mircea Eliade – Joga. Nieśmiertelność i wolność