Niewiedza

Naturę jednej Rzeczywistości trzeba poznać za pomocą własnej, jasnej percepcji duchowej; nie można jej poznać dzięki pomocy uczonego. Podobnie kształt Księżyca można poznać jedynie własnymi oczami. Jakże można go poznać oczyma innych? Wyzwolenie można osiągnąć tylko dzięki spostrzeżeniu tożsamości ducha jednostkowego z Duchem powszechnym. Nie można go osiągnąć ani dzięki jodze, ani dzięki sankhji [filozofii spekulatywnej], ani też dzięki ceremoniom religijnym, ani wreszcie dzięki samej uczoności.

Choroby nie leczy się przez wymawianie nazwy lekarstwa, lecz przez zażywanie lekarstwa. Wyzwolenia nie osiąga się przez powtarzanie słowa „Brahman”, lecz przez bezpośrednie doświadczenie Brahmana. Atman jest Świadkiem poszczególnego umysłu i jego działań. Jest on wiedzą absolutną. Mędrcem jest człowiek, który rozumie, że istotą Brahmana i atmana jest Czysta Świadomość, i który uświadamia sobie ich absolutną tożsamość. Tożsamość Brahmana i  atmana potwierdzają setki świętych tekstów.

Prawdę o Brahmanie można zrozumieć intelektualnie. Ale nawet w tych, którzy go tak rozumieją – pragnienie osobowej odrębności jest potężne i głęboko zakorzenione, albowiem istnieje od czasu nie mającego początku. Ono stwarza pojęcie: „Ja jestem tym, kto działa, ja jestem tym, kto doświadcza”. Pojęcie to jest przyczyną niewoli, jaką przynosi uwarunkowane istnienie, narodziny i śmierć. Usunąć je może jedynie poważny wysiłek, aby zawsze żyć w jedności z Brahmanem. Wykorzenienie tego pojęcia i pragnienia osobowej odrębności mędrcy nazywają Wyzwoleniem.

Niewiedza jest tym, co sprawia, że utożsamiamy się z ciałem, z  „ja”, zmysłami lub czymkolwiek, co nie jest atmanem. Mędrcem jest człowiek, który przezwycięża tę niewiedzę przez oddanie się atmanowi. Jeśli jakiś człowiek podąża 1. drogami świata lub 2. drogą ciała lub też 3. drogą tradycji – to nie może się w nim zrodzić poznanie Rzeczywistości. Mędrcy powiadają, że ta trojaka droga jest jak żelazny łańcuch krępujący stopy człowieka, który pragnie uciec z więzienia tego świata. Ten, kto uwalnia się z tego łańcucha, osiąga Wyzwolenie.

Adi Śankara – विवेकचूडामणि

Tat Tvam Asi

Studium filozofii wieczystej można zacząć albo od jej podstawy, to jest praktyki i moralności, albo od jej szczytu, to jest od rozważenia jej metafizycznych prawd, albo wreszcie od jej środka, to jest od centralnego punktu, w którym umysł i materia, działanie i myślenie spotykają się w psychice człowieka.

Niższą bramę wybierają nauczyciele o  postawie ściśle praktycznej – ludzie, którzy, jak np. Gautama Budda, nie widzą pożytku w spekulacji i którzy przede wszystkim troszczą się o to, by w sercach ludzkich wygasić ognie żądzy, złości i namiętności. Przez górną bramę przechodzą ci, których powołaniem jest myślenie i refleksja – urodzeni filozofowie i teologowie. Brama środkowa stoi otworem przed eksponentami tego, co nazwano „religią duchową” – przed pobożnymi mistykami Indii, sufimi islamu, katolickimi mistykami późnego średniowiecza…

Opierając się na bezpośrednim doświadczeniu tych, którzy spełnili konieczne warunki zdobycia takiej wiedzy, nauka ta znajduje najbardziej zwięzły wyraz w sanskryckiej formule tat tvam asi („Ty jesteś Tym”); atman, czyli immanentna wieczna jaźń, jest jednym z Brahmanem, absolutną zasadą wszelkiego istnienia, a ostatecznym celem każdej istoty ludzkiej jest samodzielne odkrycie tego faktu, stwierdzenie, kim się naprawdę jest.

Aldous Huxley – Filozofia wieczysta

Moje trudne dziecko

Problem rzeczywistości jest i był od niepamiętnych czasów podstawową kwestią filozofii. Jest jednak zasadnicza różnica, czy podchodzi się do rozwiązania tego problemu racjonalnie, dysponując logicznymi metodami wypracowanymi przez filozofię, czy też emocjonalnie, poprzez doświadczenia życiowe.

Pierwsze zaplanowane doświadczenie było dlatego tak głęboko poruszające i alarmujące, gdyż codzienna rzeczywistość, którą do tego czasu uznawałem za jedyną, rozpuściła się wraz z doświadczającym jej ego, a nieznane ego chłonęło inną rzeczywistość, także nieznaną. Pojawiło się w związku z tym pytanie o prawdziwe ja, które – będąc samo nieporuszone – było w stanie rejestrować te wewnętrzne i zewnętrzne przemiany. Rzeczywistość jest niepojmowalna bez doświadczającego ją podmiotu, bez ego. Jest ona produktem świata zewnętrznego, nadawcy oraz odbiorcy – ego, w którego najgłębszej istocie uświadomieniu ulegają emanacje świata zewnętrznego, odbierane za pomocą anteny zmysłów. Jeśli jednego z tych dwóch elementów brakuje, rzeczywistość nie jest doznawana, z radia nie płynie muzyka, a obrazy pozostają puste.

Wkroczenie w obszar innych światów można wyjaśnić w ten sposób, że mózg, miejsce usytuowania odbiornika, ulega biochemicznej transformacji. Odbiornik jest wtedy dostrajany do innej długości fali, niż normalnie. Ponieważ nieskończone bogactwo oraz różnorodność wszechświata mają związek z nieskończenie wieloma różnymi długościami fali, zależnymi od dostrojenia odbiornika, można być świadomym wielu różnych rzeczywistości mieszczących konkretne ego. Może być to postrzegane jako coś wspaniałego lub jako pełna grozy przemiana demoniczna, prowadząca to utraty ego, w które się wierzyło. W tym pomyślnym stanie, nowe ego czuje się cudownie zjednoczone z obiektami świata zewnętrznego, a równocześnie z żyjącymi w nim istotami.

Stan świadomości, który przy sprzyjających okolicznościach można wywołać, jest podobny do zdarzającego się spontanicznie, religijnego oświecenia, do unii mistycznej. W obydwu stanach, które często utrzymują się tylko przez chwilę bezczasu, doświadczana jest rzeczywistość ujawniająca blask bijący z transcendentalnego świata, w którym wszechświat i jaźń, nadawca i odbiorca, są jednym.

Koncepcja rzeczywistości, w której jaźń i świat są od siebie oddzielone, w sposób istotny określa kierunek ewolucji historii europejskiej myśli. Doświadczanie świata jako bytu materialnego, obiektu, wobec którego człowiek stoi w opozycji, jest źródłem nauk przyrodniczych oraz technologii – tworów umysłowości Zachodu, które przekształcają świat. Z ich pomocą człowiek czyni sobie ziemię poddaną. Kościelne chrześcijaństwo – ze swoją religijnością, wyalienowaną z natury, trzymające się dualności podziału na twórcę i jego dzieło – wymazało jednak ze swojej pamięci eleuzyjsko-dionizyjske dziedzictwo antyku. W chrześcijańskim obszarze wiary doświadczenie bezczasowej, uwalniającej rzeczywistości, przeżywanej podczas spontanicznej wizji, zastrzeżone jest wyłącznie dla ludzi szczególnie wyróżnionych, podczas gdy w czasach antyku miały do niego dostęp za pośrednictwem inicjacji eleuzyjskich elity niezliczonych pokoleń.

Różne formy medytacji stanowią dziś ważny czynnik na drodze pogłębiania percepcji pełnej rzeczywistości, w której schronienie znajduje także doświadczający ją człowiek. Zasadniczą różnicą między medytacją a modlitwą w jej potocznym znaczeniu, opartą na dualności twórcy i dzieła, jest to, że poprzez medytację dąży się do zniesienia bariery Ja-Ty, zlania w jedno podmiotu i przedmiotu, nadawcy i odbiorcy, obiektywnej rzeczywistości i jaźni. Świat obiektywny, stanowiący ujęcie rzeczywistości wynikające z ducha dociekliwości naukowej, jest współczesnym mitem.

Albert Hoffman – Moje trudne dziecko

O naśladowaniu

Ucisz w sobie nadmierną żądzę wiedzy, bo płynie z niej wielki niepokój i wielkie złudzenie. Uczeni pragną, aby ich widziano i chwalono, jacy to są mądrzy. Jest wiele rzeczy, których znajomość niewiele albo wcale nie przynosi duszy pożytku. Jakże niemądry jest ten, kto zabiega o wszystko, tylko nie o to, co służy jego zbawieniu. Nadmiar słów nie nasyca duszy, ale dobre życie uspokaja umysł, a czyste sumienie przybliża do przyjaźni Boga.

Jeśli zdaje ci się, że wiele umiesz i wiele rozumiesz, wiedz, że jest wiele więcej rzeczy, których nie wiesz. Nie przeceniaj swej wiedzy, przyznawaj się raczej do niewiedzy. Czemu miałbyś się wynosić nad innych, gdy tylu jest od ciebie uczeńszych i bardziej doświadczonych? Jeśli chcesz z pożytkiem się uczyć i wiedzieć coś naprawdę, znajdź radość w tym, że ludzie nie wiedzą o tobie i mają cię za nic.

Oto największa i najlepsza szkoła: poznać naprawdę samego siebie i odwrócić się od siebie. O sobie samym niewiele mniemać, a o innych zawsze jak najlepiej – to mądrość, to jest doskonałość. Nawet gdybyś widział, że ktoś jawnie grzeszy albo dopuszcza się zbrodni, nie powinieneś uważać się za lepszego, bo nie wiesz, jak długo wytrwasz w dobrym. Wszyscy jesteśmy ułomni, lecz ty nie sądź, że ktoś mógłby być bardziej ułomny od ciebie.

Tomasz a Kempis – O naśladowaniu Chrystusa

Guru

Umysły nasze są od dzieciństwa tak uwarunkowane, aby myśleć w pewien określony sposób; jesteśmy uczeni, wychowywani według ustalonego wzorca myślenia. Mamy pewne wartości, określone opinie oraz niepodważalne przekonania, na podstawie których żyjemy, albo przynajmniej próbujemy żyć. I myślę, że tu leży całe nieszczęście.

Ponieważ życie jest ciągłym ruchem, jest czymś żywym, pełnym niezwykłych zmian, nigdy nie jest takie samo. I nasze problemy nigdy nie są takie same, ulegają ciągłym zmianom. Jednak podchodzimy do życia z umysłem, który jest sztywny, określony; mamy wyrobione zdanie i ustalone poglądy. Tym sposobem dla większości z nas życie staje się serią skomplikowanych i najwyraźniej nierozwiązywalnych problemów, a my niezmienne zwracamy się do kogoś innego, aby nas pokierował, aby pomógł nam, aby wskazał nam właściwą drogę.

Tutaj pragnę podkreślić, że ja nie zrobię niczego w tym rodzaju. Co możemy zrobić, jeśli są chętni, to wspólne obmyślanie problemu. Mimo wszystko, to twoje życie, i aby je zrozumieć, to z pewnością, musisz zrozumieć samego siebie. Rozumienie siebie nie wymaga przyzwolenia drugiej osoby.

Krishnamurti – Pierwszy wykład w Hamburgu, 1956

Niepodzielone

Jesteśmy chronicznie wyobcowani od samych siebie, od innych ludzi i od świata, ponieważ kawałkujemy nasze doświadczenie na wiele części, oddzielonych od siebie granicami. Sztucznie segregujemy naszą świadomość na takie przegródki, jak podmiot i przedmiot, życie i śmierć, ciało i umysł, świat wewnętrzny i zewnętrzny, wola i instynkt. Podział ten powoduje, że doświadczenie walczy przeciwko doświadczeniu, życie przeciwko życiu. Choć ten stan rzeczy bywa rozmaicie określany, na skutek tej przemocy jesteśmy po prostu nieszczęśliwi. Życie staje się cierpieniem, nieustannym bojowaniem. Jednakże wszelkie nasze zmagania — nasze konflikty, lęki, cierpienia i rozpacz — są spowodowane granicami, które nieopatrznie narzucamy naszemu doświadczeniu.

Ken Wilber – Niepodzielone

Demoralizacja

Ulice były moje, świątynia była moja, ludzie byli moi. Niebo było moje, podobnie jak słońce, księżyc i gwiazdy, ja jeden na to patrzyłem i rozkoszowałem się tym. Nie dotyczyły mnie żadne zasady, podziały i granice, jednakże wszystkie zasady i granice były moje, moje były wszystkie skarby i ich właściciele. Zrozumiałem, że zostałem zdemoralizowany i nauczyłem się wszystkich podłych sztuczek tego świata, lecz teraz ich się oduczam i staję się, by tak rzec, na powrót małym dzieckiem, abym dostąpił królestwa Bożego.

Thomas Traherne – Wiek medytacji

Czym jest zen?

Masz go tuż przed sobą, w tej właśnie chwili wszystko dostajesz do rąk. O jego prawdzie winno przekonać rozumnego człowieka jedno słowo, ale i tak zdołał się już zakraść błąd. Błąd zwiększa się, gdy prawdę tę powierzy się papierowi i atramentowi, wyda na pastwę rozwlekłych wywodów i krętactw logiki, bo wtedy umyka ona jeszcze dalej. Każdy nosi w sobie wielką prawdę zen. Zamiast szukać jej za cudzym pośrednictwem, zwróć spojrzenie ku sobie. Twój umysł jest ponad wszelkimi formami, wolny, spokojny, niezależny. Pochłania wszystko swoim światłem. Wycisz dualizm przedmiotu i podmiotu, zapomnij o obu, wznieś się ponad intelekt, oderwij od rozumu.

Miyun Yuanwu

W zen chodzi przede wszystkim o to, żeby zetknąć się z wewnętrzną działalnością własnej istoty i dokonać tego w sposób jak najbardziej bezpośredni, bez uciekania się do czegoś zewnętrznego. Tak więc zen odrzuca wszystko, co choćby trochę przypomina zewnętrzny autorytet, natomiast bezgranicznie wierzy w wewnętrzne życie człowieka, ponieważ wszelki autorytet, jaki jest w nim zawarty, pochodzi właśnie z wewnątrz. Taka jest prawda w najściślejszym znaczeniu tego słowa.

Zen utrzymuje, że jest duchem buddyzmu, lecz w gruncie rzeczy jest on duchem wszystkich religii i systemów filozoficznych. Gdy rozumiemy go całkowicie, osiągamy absolutny spokój duszy i żyjemy tak, jak należy. Czegóź więcej możemy pragnąć?

Zen objawia się nawet w najbardziej nieciekawym i monotonnym życiu zwykłego, szarego człowieka, uświadamiającego sobie nagle, że żyje w samym środku toczącego się swoim trybem życia. Po to, aby człowiek mógł to spostrzec, zen systematycznie ćwiczy jego umysł, otwiera mu oczy na największą tajemnicę rozgrywającą się co dzień i co godzina, sprawia, iż serce rośnie tak, że każdym uderzeniem ogarnia wieczność czasu i nieskończoność przestrzeni; sprawia również, że żyjemy na tym świecie tak, jakbyśmy się przechadzali po rajskim ogrodzie. A wszystkich tych duchowych wyczynów dokonujemy nie z pomocą jakiś doktryn, lecz po prostu w najbezpośredniejszy sposób podkreślając zawartą w nas samych prawdę.

Daisetz Teitaro Suzuki – Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Nieprzyzwoitość filozofii

Zwyczajną nieprzyzwoitością jest występowanie z teorią, która, jakkolwiek prawdziwa, zachęca do niebezpiecznych i szkodliwych praktyk. Po cóż przetrząsać owe zakamarki natury, z których wydobywają się jeno wyziewy zatruwające nasze dusze? Prawdy szkodliwe dla społeczeństwa, jeśli takowe się pojawią, zawsze ustąpią pola krzepiącym i użytecznym kłamstwom.

David Hume – Essays