Gra ze środowiskiem

Po załamaniu się modelu średniowiecza przyszła nowożytność, łącząca odrodzenie z oświeceniem. Obecnie otrzymujemy czwarty, jakościowo nowy model egzystencji dla osób kształtowanych przez konsumpcję i obfite korzystanie ze środków audiowizualnych. Na miejsce cywilizacji kształtowanej przez Gutenbergowski wynalazek druku wchodzi cywilizacja obrazka, zależna od rewolucji informacyjnej, której szczególnym symbolem pozostaje Internet.

W modelu takim człowiek prowadzi swoistą grę ze środowiskiem. Nie odrzuca on wprost ani religii, ani nauki, ani filozofii. Usiłuje je przyjmować w zupełnie nowy sposób, widząc w nich przede wszystkim formy gier językowych. Także pytanie o Boga bardzo często nie jest już obecnie obciążone treściami formułowanymi ongiś przez ideologów ateistów. Klasyczna treść tego pytania ulega jednak semantycznemu rozmyciu, gdy się twierdzi, że zarówno teizm, jak i ateizm stanowią pewną formę naszej subiektywnej gry ze środowiskiem.

Józef Życiński – Bóg postmodernistów

Woda

Jestem trochę pod wpływem taoizmu, który mówi, że trzeba naśladować wodę. Nie czynić żadnych wysiłków, ze spokojem przyjmować życie. Wszystko, co człowiek robi, tak się właśnie kończy. Ostatecznym paraliżem. Na tym polega człowieczeństwo, tragizm historii. Wszystko, co człowiek przedsiębierze, kończy się przeciwieństwem tego, co sobie umyślił. Wszelka historia ma sens ironiczny.

Nastąpi taki moment, że człowiek urzeczywistni dokładne przeciwieństwo wszystkiego, czego pragnął. Zobaczy to aż nadto wyraźnie. Pustka podobna do nudy – nie jest doświaczeniem europejskim. Jest to coś orientalnego. Jest to pustka jako coś pozytywnego. Ucząca, jak wyleczyć się z wszystkiego.

Rozmowy z Cioranem

Szaleństwa autorytetów

Nie rozprawiał o naturze wszechrzeczy, ani nie dociekał, jak powstał tak zwany „kosmos”, ani pod działaniem jakich koniecznych przyczyn zachodzą wszelkie zjawiska na niebie. Przeciwnie, jasno dowodził, że kto zaprząta sobie głowę takimi sprawami, jest głupcem.

Często dziwił się, że nie rozumieją oni, że zbadanie takich tajemnic nie leży w mocy człowieka, skoro nawet ci, którzy uważają się za najwyższe autorytety, za ludzi kompetentych do zabierania głosu w tych sprawach, nie zgadzają się w tym punkcie w poglądach, a kiedy ich nawzajem porównać, podobni są do ludzi szalonych.

Nie sądził zresztą, aby człowiek mógł to poznać, i nie przypuszczał, aby miły był bogom ten, kto docieka tajemnic, których oni nie chcieli ludziom wyjawić. Dodawał ponadto, że temu, kto badając te sprawy zbyt natęża rozum, grozi niebezpieczeństwo: może dojść do niedorzecznych wniosków.

Kenofont – Wspomnienie o Sokratesie