Diabły

– Mówcie pojedynczo i nierozwlekle! – krzyknął Belzebub – Czym ty się zajmujesz? – zwrócił się najpierw do diabła ulepszeń technicznych.
– Wmawiam w ludzi, że im więcej rzeczy będą wytwarzać i im szybciej będą to robić, tym będą szczęśliwsi. I ludzie marnując życie na produkowanie rzeczy, wytwarzają ich coraz więcej, nie bacząc na to, że rzeczy te ani nie są potrzebne zmuszającym do ich produkowania, ani dostępne dla tych, którzy je produkują.

– Dobrze! A ty? – zapytał Belzebub diabła podziału pracy.
– Ja wmawiam w ludzi, że skoro przedmioty wytwarzać można szybciej za pomocą maszyn niż ręcznie, więc trzeba ludzi przekształcić w maszyny; i to właśnie się robi, a ludzie przekształceni w maszyny, nienawidzą tych, którzy to z nimi zrobili.

– I to dobrze! Jak u ciebie? – rzekł Belzebub, zwracając się do diabła dróg i komunikacji.
– Ja wmawiam w ludzi, że zachodzi potrzeba możliwie najszybszego przemieszczania się z miejsca na miejsce. I ludzie, zamiast ulepszać swe życie każdy na swoim miejscu, spędzają większą jego część w przejazdach. Są bardzo dumni z tego, że w ciągu godziny mogą przejechać 50 wiorst i więcej.

Belzebub pochwalił i tego diabła. Wysunął się z tłumu diabeł sztuki drukarskiej. Jego praca, jak objaśnił, polega na tym, aby jak największej liczbie ludzi zakomunikować wszystkie te paskudztwa i głupstwa, które dzieją się i piszą na świecie.

Diabeł sztuk pięknych objaśnił, że pod pozorem pocieszenia i wzbudzenia u ludzi wzniosłych uczuć, pobłaża ich nałogom, przedstawiając je w ponętnej i atrakcyjnej postaci.

Diabeł medycyny wyjaśnił, że wmawia w ludzi, iż najważniejszą dla nich sprawą jest troska o ciało; ponieważ zaś troska o ciało nie ma końca, więc ludzie troszczący się o swe ciało z pomocą medycyny, zapominają nie tylko o życiu innych ludzi, ale i o swoim własnym.

Diabeł od kultury opisał jak wmawia w ludzi, że korzystanie z tych wszystkich przedmiotów, którymi opiekują się diabły ulepszeń technicznych, podziału pracy, dróg i komunikacji, sztuki drukarskiej, sztuk pięknych, medycyny – stanowi coś w rodzaju cnoty, i że człowiek korzystający z tego wszystkiego może być zupełnie zadowolony z siebie i nie musi starać się być lepszym.

Diabeł wychowania wyjaśnił jak to wmawia w ludzi, że mogą, żyjąc źle i nawet nie wiedząc na czym polega istota dobrego życia, uczyć dzieci dobrego życia.

Diabeł poprawy ludzi opowiedział, jak przekonuje ludzi, że mogą poprawiać innych, nie wyzbywając się uprzednio swych złych przyzwyczajeń.

Diabeł filantropii powiedział, że wmawia ludziom, iż są dobroczynni, grabiąc na pudy i oddając ograbionym na łuty. Dzięki temu nie odczuwają potrzeby doskonalenia się, stają się niedostępni dla dobra.

Diabeł socjalizmu chwalił się, że w imię najdoskonalszej organizacji społeczeństwa ludzkiego, wznieca nienawiść klasową.

Diabeł feminizmu dodał, że dla jeszcze większego udoskonalenia organizacji życia, oprócz nienawiści klasowej, wznieca jeszcze nienawiść pomiędzy ludźmi odmiennej płci.

Lew Tołstoj – Odbudowanie Piekła

Nikt nie wierzy

Załóżmy, że mam pewne wrażenia wzrokowe i dotykowe, które wytwarzają w moim umyśle skojarzenia idei. Na przykład siedząc przy stole w moim gabinecie mam owo wrażenie wzrokowe, które nazywam widzeniem stołu, oraz wrażenie dotykowe, które nazywam dotykaniem czy czuciem stołu. Wywołane zostaje takie skojarzenie, że kiedy mam tego rodzaju wrażenie wzrokowe, obecne jest jako możliwość wrażenie dotykowe. I na odwrót, kiedy mam jedynie wrażenie dotykowe, jak wtedy, gdy pokój jest zupełnie ciemny, istnieje jako możliwość wrażenie wzrokowe. Ponadto, gdy opuszczam pokój, a później doń wchodzę, mam podobne wrażenia.

Stąd tworzy się w moim umyśle tego rodzaju skojarzenie, że kiedy jestem poza pokojem, jestem mocno przeświadczony, iż gdybym w dowolnej chwili ponownie wszedł, powinienem mieć czy mógłbym mieć podobne wrażenia. A dalej, ponieważ te możliwe wrażenia tworzą grupę, a nadto okazuje się, iż owa grupa występuje w rozmaitych stosunkach przyczynowych, nieuchronnie myślę o stałej możliwości wrażeń jako o trwałym przedmiocie fizycznym. Rzeczywiste wrazenia są przemijające i ulotne, ale możliwości wrażeń, połączone jako grupa, pozostają. Definicja materii jako stałej możliwości wrażeń jest jednak dwuznaczna, łatwo bowiem sugeruje ideę stałej podstawy możliwych wrażeń, podstawy, która sama jest niepoznawalna.

Co do nauki, staje się ona badaniem stosunków między moimi wrażeniami. Ale czy można w to uwierzyć, że jeśli anatom patrzy na mózg ludzki, przedmiotem jego badania jest po prostu zbiór jego własnych stanów subiektywnych, rzeczywistych i możliwych? Krótko mówiąc, logicznym wynikiem definiowania przedmiotów fizycznych w kategoriach wrażeń jest solipsyzm. A nikt naprawdę nie wierzy, że solipsyzm jest prawdziwy.

Frederick Copleston – Historia Filozofii, Tom VIII, Od Benthama do Russella

Ból i nuda

Podstawą wszelkiej chęci jest odczuwanie potrzeby, brak, czyli ból, któremu człowiek podlega od początku i już na skutek swej istoty. Jeśli natomiast zabraknie mu przedmiotów, których mógłby chcieć, gdyż zbyt szybkie zaspokojenie natychmiast mu je zabiera, wówczas opada go straszliwa pustka i nuda. Życie jego biegnie wahadłowym ruchem między bólem i nudą, a są to faktycznie jego ostateczne składniki. Wyrazić się to musiało też bardzo osobliwie w taki sposób, że kiedy człowiek przeniósł wszystkie cierpienia i męki do piekła, dla nieba nie pozostało nic poza nudą.

Tym, czym zajmują się wszyscy żyjący i co ich wprawia w ruch, jest dążenie do istnienia. Ale kiedy istnienie mają zapewnione, nie wiedzą, co z nim począć; dlatego drugim, co ich wprawia w ruch, jest dążenie do pozbycia się ciężaru życia, znieczulenia na nie, „zabicia czasu”, tj. ucieczki przed nudą. Zgodnie z tym widzimy, jak prawie wszyscy ludzie są teraz ciężarem sami dla siebie. Nuda sprawia, że istoty tak mało się kochające jak ludzie szukają się gwałtownie nawzajem i przez to staje się źródłem towarzyskości. Tak jak nędza jest nieustannym biczem bożym dla ludu, tak nuda dla wytwornego świata. W życiu mieszczańskim reprezentuje ją niedziela, tak jak sześć dni roboczych nędzę.

Odkąd pojawia się świadomość, człowiek rozumie, że jest kimś, kto chce; z reguły też poznanie jego stale pozostaje w związku z jego wolą. Stara się poznać w pełni najpierw przedmioty swych pragnień, potem odpowiednie środki. Wie teraz, co ma robić i z reguły nie szuka innej wiedzy. Działa i dąży; świadomość, że pracuje wciąż dla osiągnięcia celu, mobilizuje go i czyni efektywnym; jego myśl dotyczy wyboru środków. Tak wygląda życie niemal wszystkich ludzi: chcą, wiedzą, czego chcą, dążą do tego na tyle udatnie, że chroni ich to przed rozpaczą i na tyle nieudolnie, że chroni ich to przed nudą i jej skutkami. Prą do przodu wielce na serio, z ważną miną; dzieci też tak uprawiają swe zabawy.

Artur Schopenhauer – Świata jako woli drugie rozważanie