Mechanizm

Człowiek, ciągle rozpatrywany pod czysto ziemskimi względami, zdaje się osiągać szczyty moralnej oraz fizycznej perfekcji. Jego zdolności łączą się zachwycająco, aby wieść go do tego celu. Jego zmysły, bardziej doskonałe niż u niższych gatunków, jego pamięć tak wierna, iż przedstawia mu różne przedmioty, nie dopuszczając, by się pomieszały, jego zdolność sądzenia, pozwalająca je klasyfikować oraz porównywać, jego umysł, każdego dnia odkrywający między nimi nowe związki, wszystko to współdziała, prowadząc go ku kolejnym odkryciom oraz umacniając panowanie.

Tymczasem, pośród swych zdobyczy oraz zwycięstw, ani ujarzmiony świat, ani ustanowione organizacje społeczne, ani ogłoszone prawa, ani zaspokojone potrzeby, ani pomnożone przyjemności nie wystarczają jego duszy. Ciągle rośnie w nim jakieś pragnienie i domaga się czegoś innego. Zbadał, spenetrował, ujarzmił oraz przyozdobił swe ziemskie schronienie, ale jego spojrzenie szuka innej sfery. Stał się panem widzialnej i ograniczonej natury, a pragnie natury niewidzialnej i bez granic. Zatroszczył się o sprawy, które im bardziej są złożone oraz sztuczne, tym wyższego wydają się gatunku. Wszystko poznał, wszystko przeliczył, a czuje się zniechęcony tym, że zajmuje się jedynie interesami i kalkulacjami.

Krzyczy w nim jakiś wewnętrzny głos i mówi mu, że wszystkie te rzeczy to tylko mechanizm, mniej lub bardziej genialny, mniej lub bardziej doskonały, ale nie mogący być kresem lub ograniczeniem jego egzystencji, oraz że to, co wziął za cel, było jedynie szeregiem środków.

Benjamin Constant – O religii

Wszystko jest uczuciem

LichtenbergGdy w różnych okresach życia rozmyśla się o solipsyzmie (który wszystkie ciała materialne uważa za nic więcej, tylko za nasze idee), dzieje się to zwykle w sposób następujący:

  1. Naprzód, jako chłopcy, śmiejemy się z niedorzeczności tego idealizmu.
  2. Później nieco teoria ta wydaje się nam dowcipną i przypuszczalną; dysputujemy też o niej chętnie z osobami, które bądź pod względem wieku, bądź co do wykształcenia znajdują się jeszcze w pierwszym okresie.
  3. W latach dojrzalszych uważamy ją za bardzo trafną, drażnimy nią siebie i innych, ale wydaje się nam ona niegodną zbijania i przeciwną naturze. Człowiek uważa, iż nie warto nad nią rozmyślać, ponieważ zdaje mu się, że się już dosyć nad tym zastanawiał.
  4. Na koniec wszakże, po głębszej rozwadze, ten idealizm staje się dla niego prawdą zgoła niepokonaną.

Gdyż proszę tylko pomyśleć, że jeśli nawet istnieją jakie przedmioty poza naszym umysłem, to my o ich obiektywnej rzeczywistości nic zgoła nie wiemy. Wszystko bowiem otrzymujemy tylko przez nasze wrażenia i wyobrażenia. Przekonanie, że te wrażenia i wyobrażenia wywołane są w naszym umyśle przez zewnętrzne przedmioty, jest przecież niczym więcej tylko znowu naszym wyobrażeniem. Na pokonanie idealizmu nie ma sposobu, zawsze bowiem bylibyśmy tylko idealistami, gdyby nawet istniały dokoła nas przedmioty materialne, ponieważ o istocie tych przedmiotów nic absolutnie wiedzieć nie możemy.

Wszystko jest uczuciem; poznanie rzeczy zewnętrznych byłoby sprzecznością: człowiek nie może wyjść poza siebie. Sądząc, że spostrzegamy przedmioty materialne zewnętrzne, jesteśmy w grubym błędzie, gdyż spostrzegamy tylko siebie, tj. nasze wyobrażenia. Niczego w świecie nie możemy poznać oprócz nas samych i oprócz tych przemian, które w nas zachodzą. Również nie możemy czuć dla kogo innego lub za kogo, jak się to mówi niekiedy: czujemy tylko za siebie. Zdanie to wydaje się dziwnym, lecz po bliższej rozwadze, przestaje być takim. Nikt nie kocha ojca, matki, żony i dzieci, ale kocha jedynie miłe uczucia, które sprawiają mu te osoby; uczucia te pochlebiają albo naszej dumie, albo naszej miłości własnej; kochamy się, tj. siebie w kimś, ale nie kogoś. Inaczej być nie może, kto przeczy temu twierdzeniu, ten go nie rozumie.

Georg Christoph Lichtenberg – Vermischte Schriften

Pourquoi y a-t-il quelque chose plutôt que rien?

Wiary w istnienie świata materialnego niepodobna uzasadnić za pomocą rozumu. Gdy się gubię w rozmyślaniach nad tym przedmiotem, co mi się zdarza zawsze, ilekroć nad nim się zastanawiam, dochodzę do mniemania, że wszystko, co widzimy, jest tylko zjawiskiem, i że poza nami nie ma nic takiego, co by odpowiadało naszym wyobrażeniom, i zawsze powracam do tego pytania króla indyjskiego:

Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?

Jean d’Alembert – List do Voltaire’a