Jak zdobyć przyjaciół?

Podstawowe techniki kontaktów z ludźmi:

  1. Nie krytykuj, nie potępiaj i nie pouczaj.
  2. Szczerze i uczciwie wyrażaj uznanie.
  3. Wzbudź w innych szczere chęci.

Sześć sposobów, które sprawią, że ludzie będą Cię lubić:

  1. Okazuj ludziom szczere zainteresowanie.
  2. Uśmiechaj się.
  3. Pamiętaj, że nazwisko to dla człowieka najsłodsze i najważniejsze spośród wszystkich słów świata.
  4. Bądź dobrym słuchaczem. Zachęcaj rozmówcę, aby mówił o sobie samym.
  5. Mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę.
  6. Spraw, aby Twój rozmówca poczuł się ważny i zrób to szczerze.

Jak przekonać innych do Twojego sposobu myślenia:

  1. Kłótni nie można wygrać. Jedyny sposób, aby zwyciężyć w kłótni, to jej unikać.
  2. Okaż szacunek dla poglądów rozmówcy. Nigdy mu nie mów: „Nie masz racji.”
  3. Jeśli nie masz racji, przyznaj to szybko i bardzo wyraźnie.
  4. Zacznij od okazania przyjaźni.
  5. Jak najprędzej wydobądź z rozmówcy liczne „tak”.
  6. Pozwól rozmówcy wygadać się.
  7. Daj rozmówcy myśleć, że Twoja idea wyszła od niego.
  8. Szczerze próbuj przyjmować punkt widzenia Twojego rozmówcy.
  9. Okaż zrozumienie i współczuj mu myślami i pragnieniami.
  10. Odwołaj się do jego szlachetności.
  11. Udramatyzuj swoje pomysły.
  12. Rzuć człowiekowi wyzwanie.

Jak zmieniać ludzi nie zrażając ich i nie zniechęcając:

  1. Zacznij od szczerej pochwały i uznania.
  2. Zwracaj uwagę na błędy innych pośrednio.
  3. Zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów.
  4. Zadawaj pytania zamiast wydawać rozkazy.
  5. Pozwól ludziom zachować twarz.
  6. Pochwal najmniejsze nawet osiągnięcia. Nie skąp pochwał.
  7. Wystaw ludziom dobrą opinię, której będą musieli sprostać.
  8. Zachęcaj innych do poprawy. Spraw, aby uwierzyli, że mogą się zmienić.
  9. Spraw, aby rozmówca z przyjemnością zrobił to, czego od niego oczekujesz.

Dale Carnegie – Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

Kult pracy

Dziwaczne szaleństwo ogarnęło pracowników w krajach o rozwiniętej cywilizacji kapitalistycznej. To szaleństwo pociąga za sobą osobiste i społeczne niedole, torturujące od trzech wieków zmęczoną ludzkość. Tym szaleństwem jest miłość do pracy, wściekła namiętność pracy aż do wyczerpania sił witalnych osobnika i jego potomstwa. Zamiast przeciwstawić się temu zboczeniu umysłowemu, kapłani, ekonomiści i moraliści uczynili z pracy przedmiot najwyższego kultu. Praca w społeczeństwie kapitalistycznym jest przyczyną niedorozwoju umysłowego i fizycznego. Przypatrzcie się szlachetnemu dzikusowi, którego misjonarze handlu i handlarze religii jeszcze nie zdeprawowali chrześcijaństwem, syfilisem i dogmatem pracy, a potem zwróćcie uwagę na naszego nieszczęsnego sługę maszyny.

Jeśli chcemy w naszej cywilizowanej Europie odnaleźć ślady naturalnej ludzkiej piękności, należy jej szukać u ludów, u których gospodarcze przesądy nie wykorzeniły jeszcze nienawiści do pracy. Dla Hiszpana, w którym prymitywne zwierzę nie zostało jeszcze przytłumione, praca jest najgorszą niewolą. Grecy w okresie największego rozwoju także traktowali pracę z pogardą; tylko niewolnikom dozwolone było pracować. Ćwiczenia cielesne i rozrywki umysłowe – to jedyne zajęcia wolnego człowieka. Jehowa, brodaty i przykry Bóg, dał swym wiernym doskonały przykład idealnego lenistwa: po sześciu dniach pracy odpoczywa po wieczne czasy.

Gdy pracujący wyrwą ze swego serca namiętność do pracy, to nie po to, aby ogłosić Prawa człowieka, które są w rzeczywistości prawami eksploatacji kapitalistycznej, nie po to, by ogłosić Prawo do pracy, będące w rzeczywistości prawem do nędzy, lecz po to, by ukuć żelazne prawo, zakazujące ludziom pracować dłużej niż trzy godziny na dobę. Ale jak żądać od proletariatu, zdeprawowanego moralnością kapitalistyczną, takiej męskiej decyzji… Na wzór Chrystusa, uosabiającego niedolę starożytnych niewolników, proletariat żmudnie wspina się od wieków na Golgotę nędzy.

O lenistwo, zmiłuj się nad naszą tak długo trwającą niedolą! O lenistwo! Matko sztuk pięknych i szlachetnych cnót, bądź balsamem dla cierpiącej ludzkości!

Paul Lafargue – Prawo do lenistwa

Kościół

Cóż to takiego „kościół”? – zapytał surowo Belzebub, nie chcąc wierzyć, że jego słudzy okazali się mądrzejsi od niego.

Kościół to jest coś takiego, że gdy ludzie kłamią i czują, że im się nie wierzy, wtedy, powołując się na Boga, mówią: „Jak Boga kocham, prawdą jest to, co ja mówię”; to właściwie jest kościół, z tą tylko osobliwością, że ludzie, którzy uznali się za kościół, nabierają przekonania, że są nieomylni, i dlatego nie mogą się już potem wyrzec żadnego, choćby raz tylko wypowiedzianego głupstwa.

Tworzy się zaś kościół w taki sposób: ludzie wmawiają w siebie i w innych, że nauczyciel ich, Bóg, po to, by objawione przez niego ludziom prawo nie zostało fałszywie wytłumaczone, wybrał szczególnych ludzi i oni to jedynie, lub ci, na których przeleją tę władzę, mogą dokładnie tłumaczyć jego naukę. Ludzie więc, którzy nazywają siebie kościołem, twierdzą, że są w posiadaniu prawdy nie dlatego, że to, co głoszą jest prawdą, a dlatego, iż uważają siebie za jedynych prawowitych spadkobierców uczniów samego nauczyciela – Boga. Ogłosili, że świętym wykładem prawa boskiego jest 49 ksiąg i uznali każde słowo w nich zawarte za dzieło Ducha Świętego.

Tak więc wysypali na prostą, zrozumiałą prawdę taką kupę rzekomo świętych prawd, że stało się niemożliwością przyjąć je wszystkie i znaleźć pośród nich tę, która ludziom jest potrzebna.

Lew Tołstoj – Odbudowanie Piekła