Kwiaty na pustyni

Bóg jest tylko jedną z alienacji mojego ja albo, dokładniej, tego, czym jestem. Sokrates, Jezus, Kartezjusz, Hegel, wszyscy prorocy i filozofowie wymyślali tylko nowe sposoby alienacji tego, czym jestem, mojego ja. Historia powszechna to tylko nieustająca zniewaga godząca w jedyną zasadę, którą jestem ja, zasadę żyjącą, konkretną, zasadę zwycięską, którą chciano ugiąć pod jarzmem kolejnych abstrakcji — Boga, państwa, społeczeństwa, ludzkości.

Filantropia jest według Stirnera mistyfikacją. Filozofie ateistyczne, oddające się kultowi państwa i człowieka, same są „buntami teologicznymi”. „Nasi ateiści — mówi Stirner — to doprawdy pobożni ludzie”. Cała historia zna tylko jeden kult, kult wieczności. Ten kult to kłamstwo. Prawdą jest Jedyny, wróg tego, co wieczne, oraz wszystkiego, co nie służy jego żądzy władania.

Nawet rewolucja, i zwłaszcza rewolucja, budzi wstręt w tym buntowniku. Żeby być rewolucjonistą, trzeba w coś wierzyć, kiedy nie ma w co wierzyć. Służyć ludzkości to nic lepszego niż służyć Bogu. Braterstwo zresztą jest tylko na niedzielę. W dni powszednie bracia stają się niewolnikami. Dla Stirnera istnieje więc jedna wolność, „moja potęga”, i jedna prawda, „wspaniały egoizm gwiazd”.

Wszystko rozkwita na tej pustyni. „Ogromne znaczenie krzyku radości, wolnego od wszelkiej myśli, nie zostanie zrozumiane tak długo, jak długo trwa noc myśli i wiary”. Ta noc dobiega końca, wstanie świt nowego buntu. Bunt sam w sobie jest ascezą, która odrzuca wszystkie wygody. Człowiek zgodzi się z innymi ludźmi tylko w tej mierze i na ten czas, kiedy ich egoizm i jego będą zbieżne. Prawdziwe życie jest w samotności, gdzie bez ograniczeń zaspokoi swój głód istnienia, poza którym nie ma nic więcej.

Albert Camus — Człowiek zbuntowany

Droga do transcendentalnego ego

Każdy, kto poważnie pragnie zostać filozofem, musi raz w swoim życiu cofnąć się do siebie samego i podjąć próbę zdobycia się w sobie samym na obalenie wszystkich obowiązujących dlań dotąd nauk i zbudowania ich na nowo. Filozofia, mądrość – jest absolutnie osobistą sprawą filozofującego. Musi się ona stać jego mądrością, pozyskaną przezeń samego, dążącą do uniwersalizmu wiedzą, wiedzą, za którą może on odpowiadać od początku i na każdym kroku w oparciu o zdobyte przez siebie samego naoczne rozumienia.

Tylko siebie samego zachowuje medytujący podmiot jako coś istniejącego absolutnie niepowątpiewalnie, jako coś niedającego się unieważnić nawet wtedy, gdy ten świat przestałby istnieć. Zredukowane poznawczo w ten sposób, ego realizuje teraz akty pewnego rodzaju solipsystycznego filozofowania. Szuka ono apodyktycznie pewnych dróg, które pozwoliłyby mu odkryć we własnej czystej wewnętrznej sferze zasoby tego, co obiektywnie zewnętrzne.

flammarion

Wszystko, co znajduję w granicach świata, wszelki byt przestrzenno-czasowy, istnieje ze względu na mnie, to znaczy, ze względu na mnie ma ważność czegoś obowiązującego, ma ją właśnie dlatego, że jest przeze mnie doświadczany, spostrzegany, przypominany, że w jakiś sposób o nim myślę, wydaję o nim sądy, oceniam go z punktu widzenia wartości, że go pożądam itd. Kartezjusz, jak wiadomo, określa te wszystkie czynności nazwą cogito. Świat nie jest dla mnie w ogóle niczym innym jak światem istniejącym świadomościowo w tym cogito, ze względu na mnie posiadającym swą moc obowiązującą.

Świat, obiektywny świat, który dla mnie istnieje, który zawsze dla mnie istniał i istnieć będzie, jedyny świat, który kiedykolwiek mógł dla mnie istnieć, istnieć ze wszystkimi swymi obiektami, ów świat czerpie, jak już powiedzielismy, cały swój sens i swoją bytową ważność, którą dla mnie w danej chwili posiada, ze mnie samego.

Edmund Husserl – Medytacje kartezjańskie

Niewiedza

Naturę jednej Rzeczywistości trzeba poznać za pomocą własnej, jasnej percepcji duchowej; nie można jej poznać dzięki pomocy uczonego. Podobnie kształt Księżyca można poznać jedynie własnymi oczami. Jakże można go poznać oczyma innych? Wyzwolenie można osiągnąć tylko dzięki spostrzeżeniu tożsamości ducha jednostkowego z Duchem powszechnym. Nie można go osiągnąć ani dzięki jodze, ani dzięki sankhji [filozofii spekulatywnej], ani też dzięki ceremoniom religijnym, ani wreszcie dzięki samej uczoności.

Choroby nie leczy się przez wymawianie nazwy lekarstwa, lecz przez zażywanie lekarstwa. Wyzwolenia nie osiąga się przez powtarzanie słowa „Brahman”, lecz przez bezpośrednie doświadczenie Brahmana. Atman jest Świadkiem poszczególnego umysłu i jego działań. Jest on wiedzą absolutną. Mędrcem jest człowiek, który rozumie, że istotą Brahmana i atmana jest Czysta Świadomość, i który uświadamia sobie ich absolutną tożsamość. Tożsamość Brahmana i  atmana potwierdzają setki świętych tekstów.

Prawdę o Brahmanie można zrozumieć intelektualnie. Ale nawet w tych, którzy go tak rozumieją – pragnienie osobowej odrębności jest potężne i głęboko zakorzenione, albowiem istnieje od czasu nie mającego początku. Ono stwarza pojęcie: „Ja jestem tym, kto działa, ja jestem tym, kto doświadcza”. Pojęcie to jest przyczyną niewoli, jaką przynosi uwarunkowane istnienie, narodziny i śmierć. Usunąć je może jedynie poważny wysiłek, aby zawsze żyć w jedności z Brahmanem. Wykorzenienie tego pojęcia i pragnienia osobowej odrębności mędrcy nazywają Wyzwoleniem.

Niewiedza jest tym, co sprawia, że utożsamiamy się z ciałem, z  „ja”, zmysłami lub czymkolwiek, co nie jest atmanem. Mędrcem jest człowiek, który przezwycięża tę niewiedzę przez oddanie się atmanowi. Jeśli jakiś człowiek podąża 1. drogami świata lub 2. drogą ciała lub też 3. drogą tradycji – to nie może się w nim zrodzić poznanie Rzeczywistości. Mędrcy powiadają, że ta trojaka droga jest jak żelazny łańcuch krępujący stopy człowieka, który pragnie uciec z więzienia tego świata. Ten, kto uwalnia się z tego łańcucha, osiąga Wyzwolenie.

Adi Śankara – विवेकचूडामणि

Tat Tvam Asi

Studium filozofii wieczystej można zacząć albo od jej podstawy, to jest praktyki i moralności, albo od jej szczytu, to jest od rozważenia jej metafizycznych prawd, albo wreszcie od jej środka, to jest od centralnego punktu, w którym umysł i materia, działanie i myślenie spotykają się w psychice człowieka.

Niższą bramę wybierają nauczyciele o  postawie ściśle praktycznej – ludzie, którzy, jak np. Gautama Budda, nie widzą pożytku w spekulacji i którzy przede wszystkim troszczą się o to, by w sercach ludzkich wygasić ognie żądzy, złości i namiętności. Przez górną bramę przechodzą ci, których powołaniem jest myślenie i refleksja – urodzeni filozofowie i teologowie. Brama środkowa stoi otworem przed eksponentami tego, co nazwano „religią duchową” – przed pobożnymi mistykami Indii, sufimi islamu, katolickimi mistykami późnego średniowiecza…

Opierając się na bezpośrednim doświadczeniu tych, którzy spełnili konieczne warunki zdobycia takiej wiedzy, nauka ta znajduje najbardziej zwięzły wyraz w sanskryckiej formule tat tvam asi („Ty jesteś Tym”); atman, czyli immanentna wieczna jaźń, jest jednym z Brahmanem, absolutną zasadą wszelkiego istnienia, a ostatecznym celem każdej istoty ludzkiej jest samodzielne odkrycie tego faktu, stwierdzenie, kim się naprawdę jest.

Aldous Huxley – Filozofia wieczysta

Moje trudne dziecko

Problem rzeczywistości jest i był od niepamiętnych czasów podstawową kwestią filozofii. Jest jednak zasadnicza różnica, czy podchodzi się do rozwiązania tego problemu racjonalnie, dysponując logicznymi metodami wypracowanymi przez filozofię, czy też emocjonalnie, poprzez doświadczenia życiowe.

Pierwsze zaplanowane doświadczenie było dlatego tak głęboko poruszające i alarmujące, gdyż codzienna rzeczywistość, którą do tego czasu uznawałem za jedyną, rozpuściła się wraz z doświadczającym jej ego, a nieznane ego chłonęło inną rzeczywistość, także nieznaną. Pojawiło się w związku z tym pytanie o prawdziwe ja, które – będąc samo nieporuszone – było w stanie rejestrować te wewnętrzne i zewnętrzne przemiany. Rzeczywistość jest niepojmowalna bez doświadczającego ją podmiotu, bez ego. Jest ona produktem świata zewnętrznego, nadawcy oraz odbiorcy – ego, w którego najgłębszej istocie uświadomieniu ulegają emanacje świata zewnętrznego, odbierane za pomocą anteny zmysłów. Jeśli jednego z tych dwóch elementów brakuje, rzeczywistość nie jest doznawana, z radia nie płynie muzyka, a obrazy pozostają puste.

Wkroczenie w obszar innych światów można wyjaśnić w ten sposób, że mózg, miejsce usytuowania odbiornika, ulega biochemicznej transformacji. Odbiornik jest wtedy dostrajany do innej długości fali, niż normalnie. Ponieważ nieskończone bogactwo oraz różnorodność wszechświata mają związek z nieskończenie wieloma różnymi długościami fali, zależnymi od dostrojenia odbiornika, można być świadomym wielu różnych rzeczywistości mieszczących konkretne ego. Może być to postrzegane jako coś wspaniałego lub jako pełna grozy przemiana demoniczna, prowadząca to utraty ego, w które się wierzyło. W tym pomyślnym stanie, nowe ego czuje się cudownie zjednoczone z obiektami świata zewnętrznego, a równocześnie z żyjącymi w nim istotami.

Stan świadomości, który przy sprzyjających okolicznościach można wywołać, jest podobny do zdarzającego się spontanicznie, religijnego oświecenia, do unii mistycznej. W obydwu stanach, które często utrzymują się tylko przez chwilę bezczasu, doświadczana jest rzeczywistość ujawniająca blask bijący z transcendentalnego świata, w którym wszechświat i jaźń, nadawca i odbiorca, są jednym.

Koncepcja rzeczywistości, w której jaźń i świat są od siebie oddzielone, w sposób istotny określa kierunek ewolucji historii europejskiej myśli. Doświadczanie świata jako bytu materialnego, obiektu, wobec którego człowiek stoi w opozycji, jest źródłem nauk przyrodniczych oraz technologii – tworów umysłowości Zachodu, które przekształcają świat. Z ich pomocą człowiek czyni sobie ziemię poddaną. Kościelne chrześcijaństwo – ze swoją religijnością, wyalienowaną z natury, trzymające się dualności podziału na twórcę i jego dzieło – wymazało jednak ze swojej pamięci eleuzyjsko-dionizyjske dziedzictwo antyku. W chrześcijańskim obszarze wiary doświadczenie bezczasowej, uwalniającej rzeczywistości, przeżywanej podczas spontanicznej wizji, zastrzeżone jest wyłącznie dla ludzi szczególnie wyróżnionych, podczas gdy w czasach antyku miały do niego dostęp za pośrednictwem inicjacji eleuzyjskich elity niezliczonych pokoleń.

Różne formy medytacji stanowią dziś ważny czynnik na drodze pogłębiania percepcji pełnej rzeczywistości, w której schronienie znajduje także doświadczający ją człowiek. Zasadniczą różnicą między medytacją a modlitwą w jej potocznym znaczeniu, opartą na dualności twórcy i dzieła, jest to, że poprzez medytację dąży się do zniesienia bariery Ja-Ty, zlania w jedno podmiotu i przedmiotu, nadawcy i odbiorcy, obiektywnej rzeczywistości i jaźni. Świat obiektywny, stanowiący ujęcie rzeczywistości wynikające z ducha dociekliwości naukowej, jest współczesnym mitem.

Albert Hoffman – Moje trudne dziecko