Solipsyzm albo wiara w mit

Gdybyśmy nawet wiedzieli dokładnie, kim jesteśmy w przyrodzie, nie moglibyśmy przestać wiedzieć o tym, że wiemy właśnie – a ten stan podwojenia wystarcza, by uniemożliwić nam integrację zupełną w porządek natury, z którym identyfikujemy się wprawdzie w refleksji, ale nie w refleksji nad refleksją. Krótko mówiąc: z tej racji, iż stał się dla własnej świadomości przedmiotem, człowiek stał się sobie niezrozumiały jako podmiot.

Musi już to udźwignąć absolutność swoją (tj. zgodzić się na to, że przez odniesienie do siebie tłumaczy naturę, nie zaś odwrotnie), już to szukać samoumiejscowienia przez relatywizację do przednaturalnej, przedhistorycznej realności mitu.

1. Uzurpować sobie przywilej absolutu – ku czemu prowadzą pokusy radykalnego monizmu historycznego – można tylko za cenę skrajnego sceptycyzmu; lecz skrajny sceptycyzm, jeśli zdobywa się na konsekwencję, oznacza ruinę wartości, które utrzymują więzi nieracjonalne wewnątrz gatunku ludzkiego; oznacza tedy samobójstwo gatunku.

2. Niezdolni do przywrócenia sobie spontanicznej bezpośredniości w kontakcie z naturą, zniewoleni jesteśmy szukać integracji w odwrotnym kierunku: utraciwszy korzenie świadomości własnej w naturze, starmy się dla natury znaleźć korzenie, które pozwolą upodobnić ją do świadomości, tj. wyposarzyć ją w ład mityczny.

Mitologia jako próba pokonania niepamięci bytu, jako przezwyciężenie czystej faktyczności świata, uwalnia mnie od sytuacji, w której muszę się uznać za paradoksalne bóstwo przypadkowe – a tej sytuacji nie potrafię przyjąć na serio.

Leszek Kołakowski – Obecność mitu

Wzgląd praktyczny

Solipsyzm jest jedyną teorią, niedającą się na pozór logicznie zaczepić ani obalić. Zdanie to tylekrotnie zostało wypowiedziane i stwierdzone przez najtęższych myślicieli, że uważa je się dzisiaj już za pewnik. Jeśli jednak w istocie jest tak, to ze słusznym zdziwieniem można się zapytać:

Dlaczego solipsyzm jest teorią, z której usiłuje filozofia wszelkiemi siłami wybrnąć, zamiast się nią zadowolić?

Tym więcej nasuwa się to pytanie, że solipsyzm przynajmniej pod tym względem odpowiada odwiecznemu ideałowi myśli ludzkiej, dążącej wszędzie wytrwale do ujednolicenia i zniesienia wszelkiej dwoistości, że jest monizmem.

Jest kilka przyczyn, dla których solipsyzm nie może nigdy zadowolić umysłu ludzkiego. Pierwszą z nich jest wzgląd czysto praktyczny. Mamy pewne ustalone pojęcia co do tego, czego wymagamy w ogóle od poglądu na świat. Żądamy od poglądu na świat, aby by powszechny, zarówno w teoretycznym, jak praktycznym znaczeniu. To jest chcemy nie tylko, aby obejmował i tłumaczył lub czynił apodyktycznymi wszystkie zjawiska dostępne naszemu poznaniu, lecz także aby mógł się stać zasadą naszego postępowania w każdym wypadku życia.

Otóż solipsyzm tym warunkom nie odpowiada i dlatego nie może być poglądem na świat. Solipsyzm nie może się stać nigdy zasadą postępowania — już nie dlatego, że wiódłyby do najskrajniejszego egoizmu, bo egoizm może być także życiową zasadą, ale wprost dlatego, że nie ma w nim miejsca na pojęcie postępowania w ogóle. Ale to jest wzgląd czysto praktyczny, a praktyczne względy w filozofii nie są rozstrzygające. Może solipsyzm nie być poglądem na świat, a mimo to ostać się jako teoria poznania.

My jednak nie możemy się obyć bez poglądu na świat, i dlatego, przyjmując solipsyzm, musimy go uzupełnić wtedy czemś, co już najzupełniej wychodzi po za ramy filozofii, a mianowicie wiarą. Musimy wierzyć, że istnieją rzeczywiste przedmioty i podobni nam ludzie i to istnieją tak, że odpowiadają naszym o nich wyobrażeniom.

Jerzy Żuławski – Syntetyczny monizm w teorii poznania

Cztery rodzaje złudzeń

Idole i fałszywe pojęcia, które opanowały już rozum ludzki i głęboko w nim zapuściły korzenie, nie tylko w ten sposób osaczają umysły ludzi, że prawda z trudem tylko znajduje do nich dostęp, lecz nawet po otwarciu i uzyskaniu dostępu, znowu stawać będą na drodze i przeszkadzać, jeżeli ludzie, z góry ostrzeżeni, w miarę swych możliwości przed nimi się nie zabezpieczą.

Cztery są rodzaje idoli osaczających umysły ludzkie. Nadaliśmy im w wykładzie naszym nazwy; mianowicie pierwszy rodzaj to idole plemienia (idola tribus), drugi to idole jaskini (idola specus), trzeci – idole rynku (idola fori), czwarty – idole teatru (idola theatri).

1. Złudzenia plemienne mają swe źródło w samej naturze ludzkiej, w samym plemieniu, czyli rodzie ludzkim. Fałszem bowiem jest twierdzenie, że zmysły ludzkie są miarą rzeczy. Przeciwnie, wszystkie percepcje, zarówno zmysłowe, jak i umysłowe, są dostosowane do człowieka, a nie do wszechświata. Rozum ludzki podobny jest do zwierciadła, które będąc nierówne (dla promieni wysyłanych przez przedmioty) swoje właściwości na te przedmioty przenosi, przez co je zniekształca i zmienia.

2. Idole jaskini to złudzenia jednostki ludzkiej. Albowiem każda jednostka ma pewnego rodzaju jaskinię, czyli pieczarę osobistą, która załamuje i zniekształca światło naturalne. A dzieje się to bądź na skutek właściwej każdemu jednostkowej jego natury, bądź na skutek wychowania i przestawania z innymi, bądź przez lekturę książek i autorytet osób, które się czci i podziwia.

3. Są jeszcze złudzenia wynikające niejako z wzajemnej bliskości i obcowania rodzaju ludzkiego, które nazywamy idolami rynku, ponieważ tam właśnie ludzie przestają i współdziałają ze sobą. Ludzie bowiem obcują ze sobą przez rozmowy; wyrazy zaś dobiera się stosownie do tego, jak je pospólstwo pojmuje. Toteż zły i niezręczny dobór wyrazów w dziwny sposób krępuje umysł. Słowa całkowicie zadają gwałt rozumowi, wszystko mącą i przywodzą ludzi do niezliczonych jałowych kontrowersji i wymysłów.

4. Są wreszcie złudzenia, które weszły do umysłów ludzkich z rozmaitych doktryn filozoficznych, a także z przewrotnych prawideł dowodzenia; nazywamy je idolami teatru. Albowiem ile wynaleziono i przyjęto systemów filozoficznych, tyle, naszym zdaniem, stworzono i wystawiono sztuk, które przedstawiają urojone i dla sceny wymyślone światy. I znowu mamy tu na myśli nie tylko całe systemy filozoficzne, lecz również wiele naczelnych zasad i twierdzeń naukowych, które nabrały mocy przez tradycję, łatwowierność i niedbalstwo.

Rozum ludzki ma tę właściwość, że skłonny jest przyjmować większy porządek i większą prawidłowość w świecie, niż naprawdę znajduje, i jakkolwiek w przyrodzie istnieje wiele rzeczy jedynych w swoim rodzaju i całkiem od siebie różnych, to jednak rozum wymyśla między nimi paralele, odpowiedniości i stosunki, które w rzeczywistości nie istnieją.

Albowiem człowiek łatwiej wierzy w to, co wolałby, aby było prawdziwe. Stąd to pochodzi, że odrzuca rzeczy trudne, gdyż brak mu cierpliwości w prowadzeniu badań; rzeczy trzeźwe, ponieważ ograniczają nadzieję; głębie przyrody z powodu przesądów; poglądy przeciwne pospolitemu mniemaniu, ze względu na opinię gminu. Lecz największa niewątpliwie przeszkoda i zboczenie rozumu ludzkiego pochodzi z ociężałości, nieudolności i złudzeń zmysłów.

Francis Bacon – Novum Organum

Solipsysta

Zdaje się, że przekonanie się o istnieniu złudzeń zmysłowych było pierwszym powodem, skłaniającym człowieka do rozmyślań nad zagadnieniem, czy świat w istocie jest takim, jak się naszym zmysłom przedstawia. To pewne, że wątpliwość w tym względzie występuje już w pierwszych zaczątkach filozofii greckiej, nie mówiąc o Indiach, gdzie stała się znacznie wcześniej jednym z zasadniczych dogmatów religii.

Poznanie nasze dochodzi do skutku przez wzajemne oddziaływanie na siebie przedmiotu i podmiotu, którego wynikiem jest wrażenie. Wrażenie jednak, jako zjawisko czysto podmiotowe, jest zależne wyłącznie od organizacji ludzkiej i przeto nie mówi nam o przedmiocie nic ponadto, że istnieje. Myślenie jest zależne od wrażeń. Wobec tego całe poznanie nasze jest podmiotowe, a co za tym idzie, względne. Osiągnięcie bezwzględnej prawdy przedmiotowej jest niemożliwe.

Gorgiasz idzie tylko dalej wytkniętą drogą i odrzuca pozbawione teraz treści pojęcia przedmiotu i rzeczy samej w sobie. Według sławnych trzech zdań gorgiaszowych przede wszystkiem nic nie istnieje — oprócz wyobrażeń podmiotu, po wtóre wyobrażenia te, stanowiące tak zwane poznanie, są wyłącznie od podmiotu zawisłe, a wreszcie każdy podmiot jest dla siebie światem najzupełniej zamkniętym. Gorgiasz jest stanowczo pierwszym solipsystą, mimo że sam tej ostatniej konsekwencji swojej teorii wyraźnie nie wyciągnął.

Jerzy Żuławski – Syntetyczny monizm w teorii poznania

Egotyzm

Znów pewna kobieta zarzuca mi egotyzm. Pisze:

Nie jest pan dla mnie ekscentryczny, tylko egocentryczny.

Frazesy? Na zdrowy rozum – wymagać od człowieka, aby nie zajmował się sobą, nie przejmował się sobą i, krótko mówiąc, nie uważał siebie za siebie, może tylko wariat. Ta kobieta żąda, abym zapomniał, że ja jestem ja. Kolosalny nacisk, jakiemu dziś jesteśmy poddani ze wszystkich stron – iżbyśmy wyrzekli się własnej egzystencji – jak każdy postulat, nie dający się zrealizować, doprowadza tylko do skrzywienia i zafałszowania życia. Ktoś na tyle nieuczciwy wobec samego siebie, iż może powiedzieć: cudzy ból jest dla mnie ważniejszy niż własny, z miejsca wpada w tę „łatwość”, która jest matką werbalizmu i wszystkich ogólników, i wszystkiego zbyt gładkiego uwznioślenia. Jeśli o mnie idzie – nie, nidgy, przenigdy. Ja jestem.

Witold Gombrowicz – Dziennik 1953-1956