Demitologizowanie

Buduje się teorię końca filozofii, ponieważ zatraca się poczucie sensu filozofii. Problem filozoficzny powstał i rozwijał się jako próba ujęcia i wyjaśnienia całości, czyli ogółu rzeczy, albo przynajmniej jako postawienie problematyki całości. Filozofia pozostaje sobą, jak długo próbuje zarysować ów sens całości. Nauki szczegółowe natomiast pojawiły się jako racjonalne rozważanie ograniczone do części lub wycinków rzeczywistości oraz wypracowały metody i techniki badawcze, które – ukształtowane stosownie do struktur owych części – mają wartość jedynie w odniesieniu do tych części, a w żaden sposób nie mogą być przydatne dla całości.

Po co jednak filozofować dzisiaj w świecie, w którym nauka, technika i polityka – tak się przynajmniej wydaje – całkowicie podzieliły między siebie władzę, w świecie, w którym naukowcy, technicy i politycy, stawszy się nowymi magami, poruszają wszystkimi dźwigniami? Naszym zdaniem uprawianie filozofii ma ten sam cel, jaki filozofia miała od chwili powstania: demitologizowanie. Mity antyczne były mitami poezji, fantazji, wyobraźni; nowe mity, to mity nauki, techniki i ideologii, to znaczy mity potęgi.

Chodzi niewątpliwie o demitologizację o wiele trudniejszą niż demitologizacja antyczna. Nowe mity współczesne zostały zbudowane, przynajmniej w pewnej mierze, przez tenże sam rozum: nauka bowiem i technika mogą wręcz uchodzić za triumf rozumu. Chodzi jednak o rozum, który zatraciwszy wyczucie dla całości lub też umieszczając «części» na miejscu «całości» ryzykuje, że zatraci także wyczucie dla samego siebie.

Giovanni Reale – Historia filozofii starożytniej

Strach: prawo, bogowie

SextusBył czas, kiedy życie ludzi, nie rządzone prawami, podobne było do życia zwierząt i panowała brutalna przemoc, kiedy dobrzy nie otrzymywali żadnej nagrody, a źli wcale nie byli karani. I wtedy, wydaje mi się, ludzie ustanowili prawa, jako narzędzie kary, aby sprawiedliwość jednakowo panowała nad wszystkimi i poskramiała występek: jeśli ktoś popełnił występek, ponosił karę. Ponieważ jednak prawo powstrzymywało ludzi tylko od jawnego dopuszczania się gwałtu, popełniano występki w skrytości.

Wtedy, jak mi się zdaje, chytry i mądry człowiek wymyślił dla śmiertelników strach przed bogami, aby istniało coś, co budzi postrach w ludziach złych nawet wtedy, gdyby w skrytości mieli czynić, mówić lub myśleć coś złego. W tym celu prawodawca wprowadził istotę boską; powiedział, że istnieje bóstwo, które cieszy się wiecznym życiem, duchem widzi i słyszy, umysłem ogarnia wszystko. Jeśli więc nawet w milczeniu zamyślasz coś złego, nie ukryje się to przed bogami. Mają oni bowiem nadzwyczajną bystrość poznania.

Tworząc tę doktrynę, wprowadził najprzebieglejszą ze wszystkich nauk, tając prawdę kłamliwym słowem. Aby jak najbardziej przerazić ludzi, powiedział, że bogowie mieszkają tam, skąd, jak mu było wiadomo, przede wszystkim przychodzi na ludzi strach i udręki dla ich nieszczęśliwego życia – tam, w górze, skąd, jak wiedział, rodzi się błyskawica i gdzie, jak słyszał, straszliwy huczy grzmot. Tego rodzaju strachami napełnił on ludzi i stosownie do tego mądrze wymyślił miejsce pobytu dla bóstwa, i za pomocą prawa wytępił bezprawie. W taki sposób, myślę, ktoś na początku skłonił śmiertelnych do wierzenia, że istnieje ród bogów.

Kritiasz, Sekstus Empiryk

Instynkt

— Nie ma żadnych norm. Celem filozofii nie jest pomoc ludziom w odnalezieniu sensu życia, lecz udowodnienie im, że taki nie istnieje. To właśnie upieranie się człowieka przy znaczeniu czyni go tak trudnym. Kiedy już zda sobie sprawę, że nie odgrywa absolutnie żadnej roli w rozległym planie wszechświata, że jego działalności nie można przypisywać żadnego znaczenia, że nie jest ważne, czy żyje, czy też nie, stanie się znacznie łatwiejszy w obsłudze.
— Ależ to logiczne, że jeśli…
— Logika, mój drogi przyjacielu, jest najbardziej naiwnym ze wszystkich przesądów. Przynajmniej to zostało już w naszej epoce powszechnie przyjęte.
— Nie do końca jednak rozumiem, jak możemy…
— Jest pan ofiarą powszechnego złudzenia, polegającego na wierze, że wszystko można zrozumieć. Nie potrafi pan pojąć, że cały wszechświat jest jedną wielką sprzecznością.
— Sprzecznością z czym? — zapytała matrona.
— Z samym sobą.
— Jak to?
— Moja droga pani, zadaniem myślicieli nie jest wyjaśniać, lecz demonstrować, że niczego wyjaśnić się nie da. Zadaniem filozofii nie jest szukanie wiedzy, lecz dowodzenie, że wiedza jest dla człowieka nieosiągalna.
— A kiedy już tego dowiedziemy — zapytała młoda kobieta — co nam zostanie?
— Instynkt — oznajmił uroczyście profesor.

Ayn Rand – Atlas Zbuntowany

Optyka fizjologiczna

Z wrażeń, które w naszym aparacie widzenia zostawia światło, wytwarzamy sobie wyobrażenia o istnieniu, formie i położeniu przedmiotów zewnętrznych. Nasze wyobrażenia o rzeczach nie są niczym innym, tylko symbolami rzeczy; symbolów tych używamy dla nadawania prawidłowości naszym ruchom i czynom. Gdy zdobędziemy umiejętność trafnego czytania tych symboli, jesteśmy w możności przy ich pomocy w ten sposób urządzać nasze czynności, ażeby te sprowadziły pożądany skutek, tj. aby nastąpiły oczekiwane nowe wrażenia zmysłowe.

Moim zdaniem, nie ma sposobu na zbicie najbardziej nawet krańcowego podmiotowego idealizmu, który życie za sen chciał uważać. Teorię tę można mienić jak najbardziej nieprawdopodobną i niezadowalającą – ja pod tym względem gotów jestem przywtarzać najsurowszym nawet wyrazom potępienia – ale konsekwentnie przeprowadzić ją można, i sądzę, że bardzo ważną rzeczą jest o tym pamiętać.

Herman von Helmholtz – Fizjologiczna optyka

Duchowi włóczędzy

Mieszczaństwo hołduje moralności, która jest w jak najściślejszym związku z jego charakterem. Pierwszym jej wymogiem jest mieć pewny interes, uczciwy zarobek oraz prowadzić się moralnie. Niemoralnym jest według niej aferzysta, kurtyzana, złodziej, rabuś i morderca, szuler, biedak bez posady i lekkoduch.

Swój stosunek wobec „niemoralnych” określa poczciwy mieszczanin jako „najgłębsze oburzenie”. Toć wszystkim im brakuje stałego adresu, stałego interesu, statecznego, uczciwego życia, pewnych dochodów, itd. Słowem, jako że ich egzystencja nie spoczywa na pewnych podstawach, należą oni do grona niebezpiecznych osobników, są „pojedynczymi krzykaczami”, którzy nie dają żadnych „gwarancji”, nie mają „nic do stracenia”, przeto niczego nie ryzykują. Np. zawarcie związku małżeńskiego wiąże człowieka, związany udziela poręki, staje się uchwytny – prostytutka zaś nie. Szuler stawia wszystko na jedną kartę, rujnuje siebie i innych – żadnej gwarancji.

Wszystkich, którzy mieszczaninowi wydają się podejrzani, wrodzy i niebezpieczni, można by określić wspólnym mianem „włóczęgów”. Nie podoba mu się każdy włóczęgowski styl życia, albowiem zdarzają się także duchowi włóczędzy, którym rodowa siedziba ich ojców wydaje się zbyt ciasna i męcząca, by się nią dłużej zadowolić. Zamiast trzymać się granic umiarkowanych poglądów i uznać za niepodważalną prawdę to, co tysiącom przynosi spokój i pocieszenie, wykraczają poza wszelkie granice zwyczaju i tradycji, oddając się ekstrawagancji w zuchwałej krytyce i nieokiełznanym sceptycyzmie – ci ekstrawaganccy włóczędzy. Tworzą oni klasę tułaczy, niespokojnych i niestałych, „wichrzycielskich głów”, jak się ich zwie, gdy do głosu dojdzie ich nieosiadła natura.

Max Stirner — Jedyny i jego własność

Fałszywa alternatywa

Nie słyszeliście o żadnych koncepcjach rzeczywistości z wyjątkiem mistycznych i społecznych. Uczono was, że moralność to kodeks postępowania narzucony wam przez kaprys — kaprys mocy nadprzyrodzonych lub społeczeństwa, mający służyć zamiarom bożym lub dobru sąsiada, zadowoleniu władz z zaświatów lub z sąsiedztwa — ale nie waszemu życiu czy przyjemności.

Przez wieki bitwa o moralność toczyła się pomiędzy tymi, którzy twierdzili, że życie należy do Boga, i tymi, którzy twierdzili, że należy do sąsiadów — pomiędzy orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz duchów w niebie i orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz miernot na ziemi. Nie pojawił się nikt, kto by powiedział, że życie należy do was i że dobro polega na przeżywaniu go.

Istota, dla której pobudką i celem działań nie jest jej własne życie, kieruje się pobudkami i kryteriami służącymi śmierci. Taka istota jest metafizycznym potworem, usiłującym zaprzeczyć i przeciwstawić się faktowi własnego istnienia, dążącym w zaślepieniu do autodestrukcji, niezdolnym do niczego z wyjątkiem bólu.

Ayn Rand – Atlas Zbuntowany

Religia

Palanty z tych hipisów… Nadal są przekonani, że religia jest sprawą indywidualną, polegającą na medytacji, poszukiwaniu duchowym i tym podobnych. Nie dociera do nich, że jest wręcz przeciwnie, że to działalność czysto społeczna, oparta na stałych rytuałach, zasadach i uroczystościach.

Michel Houellebecq – Cząstki elementarne

Pokusa nieśmiertelności

Wszystkie rzeczy w naturze mają swój koniec; najpiękniejsze i najdoskonalsze z nich są najbardziej znikome, nad czym zgodnie boleją filozofowie i poeci. Dlaczegóżby z człowiekiem miało być inaczej? Ale dlaczegóżby też nie mogło być inaczej?

Uczucia i myśli nie tylko różnią się od tego, co zwiemy martwą materią, lecz są jej biegunowo przeciwne. Wnioski co do ducha, oparte na analogii z materią, bardzo małą lub żadnej nie mają wartości. Wszelka materia, odłączona od wrażeń istot czujących, ma jedynie hipotetyczne i niesubstancjalne istnienie; jest ona tylko przypuszczeniem dla objaśnienia naszych uczuć. Duch, ze stanowiska filozoficznego, jest jedyną rzeczywistością, którą udowodnić możemy, i między nim a innymi rzeczywistościami, żadnej analogii odnaleźć nie podobna.

John Stuart Mill – Studia nad religią

Myślisz to, co robisz

W ramach społecznej realizacji własnego życia ludzie wchodzą w określone, konieczne, niezależne od ich woli stosunki – stosunki produkcji, które odpowiadają określonemu etapowi rozwoju sił wytwórczych. Całokształt tych stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna, i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji dóbr materialnych warunkuje społeczny, polityczny i duchowy proces życia w ogólności. Nie świadomość ludzi określa ich sposób bycia, lecz przeciwnie, to byt społeczny określa ich świadomość.

Karol Marks – Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej. Przedmowa