Słowa

Ogólne kategorie kulturalne, poszczególne systematy, wreszcie język wyrażający je, są już obiektywizacją pewnej klasy, odbiciem nieuświadomionych czy też już zdeklarowanych konfliktów, szczególnym przejawem alienacji. Ten świat jest zewnętrzny: mowa ani kultura nie znajdują się wewnątrz człowieka, nie oddziaływują na jego system nerwowy; to człowiek znajduje się wewnątrz kultury i wewnątrz mowy, innymi słowy na pewnym wydzielonym obszarze pola instrumentów. Aby móc unaocznić to, co ujawnia, dysponuje więc zarazem nazbyt bogatymi i nazbyt ubogimi elementami. Nazbyt ubogimi: słowa, sposoby rozumowania, metody istnieją w ograniczonej tylko ilości; pomiędzy nimi są dziury, przerwy i jego rodząca się myśl nie może znaleźć odpowiednich znaczeń, które by pozwoliły jej się wysłowić. Nazbyt bogatymi: każde słowo ciągnie za sobą wielość i głębokość znaczeń nadanych mu przez całą epokę; gdy tylko ideolog przemawia, musi powiedzieć więcej i nie to, co chce, epoka kradnie mu jego myśl, podmienia ją na swoją. Musi więc bez przerwy kluczyć, a w końcu i tak wyrażona przez niego myśl jest głęboko wypaczona, bo ulega mistyfikacji słów.

Jean-Paul Sartre – Marksizm i egzystencjalizm