Motywacja

Istniejące rozstrzygnięcia materialistyczne są zawsze rozstrzygnięciami metafizycznymi, a więc rozsądzają nie tylko, jaką materialną istotę posiadają przedmioty w świecie istniejące, ale nadto przesądzają z góry faktyczne istnienie przedmiotów fizycznych. Dlatego nie są w ogóle zainteresowane w zagadnieniu istnienia świata, gdyż ono jako zagadnienie dla nich w ogóle nie istnieje.

Jak wiadomo można rozróżnić absolutny i umiarkowany materializm. Pierwszy głosi, że nie ma w ogóle żadnych innych przedmiotów czy procesów (ewentualnie zjawisk) w świecie, jak tylko fizyczne. Przeczy on więc nie tylko istnieniu duszy, lecz także świadomości, i to istnieniu w każdym z możliwych znaczeń.

Umiarkowany materializm odrzuca natomiast wprawdzie istnienie duszy czy ducha, jako pewnego autonomicznego, samodzielnego przedmiotu radykalnie różniącego się od wszystkiego, co fizyczne (materialne), ale zarazem skłonny jest przyjąć istnienie świadomości jako czegoś bytowo niesamodzielnego i pochodnego, a zarazem zależnego od pewnych szczególnie zbudowanych przedmiotów fizycznych, zwanych ciałami zwierzęcymi. Innymi słowy: materializm umiarkowany dopuszcza tylko niektóre spośród wszelkich możliwych stosunków egzystencjalnych między świadomością a przedmiotami fizycznymi.

. . .

Piszący te słowa żywi przeświadczenie, że ostateczne źródło (przyczyna) przeciwieństwa między materializmem a spirytualizmem leży w całkiem pierwotnych i nie dających się rozumowo wywieść poczuciach w stosunku człowieka do śmierci i do osobistej odpowiedzialności.

Dla jednych lęk przed odpowiedzialnością i ewentualnym cierpieniem po śmierci przewyższa wszelkie inne obawy i gotowi są wskutek tego raczej zgodzić się na swe własne nieistnienie po śmierci i na zniesienie wszelkich możliwych piekieł tu na ziemi, niż przypuścić, że są istotami duchowymi, niezależnymi od zniszczenia ciała; dla drugich natomiast bardziej nie do zniesienia jest myśl, że śmierć mogłaby ich zupełnie unicestwić, i wolą raczej całe swe istnienie tu na ziemi poświęcić na rzecz istnienia i szczęśliwości po śmierci. Dlatego skłaniają się ku poglądowi, że mają duszę nieśmiertelną, a tym samym występują przeciw materializmowi.

Cała ta sprawa jest niezależna od sprawy uzasadnienia takiego lub innego rozstrzygnięcia sporu między materializmem a spirytualizmem.

Roman Ingarden – Spór o instniene swiata, t.2

Urlop

Pogrążony w czasie, do siebie jako do istoty niepodległej czasowi wiecznie tęskniący, człowiek czuje się zagrożony przemijaniem i niewiadomą nicością jutra. Nie uświadamiając sobie tego, chce uciec od siebie, o sobie samym zapomnieć. By nie czuć się osamotniony i obcy w świecie, stwarza sobie fikcję obowiązku wobec czegoś, czego właściwie nie ma, co jest nieważne, ale co sam sobie wytworzył i czemu – nie przyznając się do tego – nadaje pozór doniosłości i istnienia. Odłogiem pozostawia samego siebie, by służyć czemuś innemu. Zamiast być przez pozostanie przy sobie, przez uchwycenie siebie w każdym bólu i w każdej radości, i w każdym wysiłku i zwycięstwie, zatraca się bezpowrotnie. Nie wie, jak wiele traci. Myśli, że buduje świat dookoła siebie i siebie w tym świecie, a tymczasem tłumi tylko własny lęk przed grożącą mu pustką.

Jest głęboko nieszczęśliwy, gdy czuje się w jakiejś sytuacji sprowadzony do poziomu zwierzęcia lub gdy widzi, że wszystkie jego siły i cały wysiłek nie pozwalają mu przekroczyć naprawdę granic wyznaczonych przez Przyrodę. Poczyna tedy żyć ponad stan swych sił i swoją naturę przyrodzoną: tworzy sobie nowy świat, nową rzeczywistość dokoła siebie i w sobie samym. Zmienia Przyrodę ujarzmiając ją (rolnictwo, technika) i nadaje jej zarazem pewien sens, którego ona sama w sobie nie posiada. Tworzy dzieła sztuki – literatury, muzyki itd. – stwarza naukę, filozofię, religię a także historię samego siebie i ludzkości.

Całe bogactwo różnych wartości rozpościera się wówczas przed jego oczyma i zobowiązuje go do różnych czynów wobec jego bliźnich, wobec przyjaciół i wrogów. Życie jego zaczyna mieć jakieś zadanie i cel i nabywa pewnego sensu i znaczenia, którego nie miało w samej pierwotnej Naturze. Życie to staje się odpowiedzialne. Człowiek zdobywa zasługi i obciąża się winami. Żyje w świecie odmiennym od Natury i prawie całkiem zapomina, że u podłoża całej tej nowej rzeczywistości kryje się Natura obojętna na wszelką wartość i nieczuła na szczęście i niedolę człowieka.

Człowiek tak żyjąc może być szczęśliwy i dobry i może uzyskać styczność z czymś, co mu się wydaje czymś większym i doskonalszym niż on sam i niż cała ludzkość i co przewyższa wszelkie idee i najszlachetniejsze ideały człowieka, a także wszelkie doskonałości bytu skończonego w ogóle, to jest z Bogiem. Jest przeto gotów poświęcić swe życie i nawet samo swe istnienie dla realizowania ideałów w poczuciu pełnej odpowiedzialności wobec Boga.

Zapomina, że jego byt i jego życie zależy od tego, co się dzieje w Przyrodzie, i myśli, że może przewyższyć i zwyciężyć samą Naturę. I jedynie od czasu do czasu przypomina sobie swą własną naturę zwierzęcia, w której nie może rozpoznać samego siebie.

Roman Ingarden – Książeczka o człowieku